piątek, 2 marca 2018

Czy mówić dziecku o śmierci, wypadku, chorobie

rozmowa na trudne tematy, trudne rozmowy, rozmowa z dzieckiem, mamaju

Śmierć, wypadek, choroba - to zagadnienia trudne nawet dla dorosłych. Tym bardziej my dorośli nie chcemy mówić o tym dzieciom. Uważamy, że trzeba je chronić przed złymi nowinami, czy też są za małe na to by zrozumieć cokolwiek z tych jakże trudnych spraw.



Tymczasem dzieci są o wiele mądrzejsze niż nam się wydaje. Przede wszystkim trzeba pamiętać, że to właśnie dzieci są najlepszymi i najbardziej bacznymi obserwatorami tego, co się dzieje. One widzą, że mama płacze po kątach, babci czy dziadka nie ma długi czas, a ktoś bliski wygląda inaczej niż zawsze. Nie wolno tego lekceważyć, jeśli dziecko nie będzie wiedziało co się dzieje, może pomyśleć, że to przez jego zachowanie ktoś bliski nie przychodzi go odwiedzać. 

Największą trudnością dla nas, dorosłych, w mówieniu dzieciom o śmierci, wypadku czy chorobie jest zwyczajnie nieumiejętność mówienia o tym. Często sami nie radzimy sobie z własnymi emocjami, sami nie chcemy uwierzyć w to co się stało. Na samą myśl serce nam pęka i z gardła wydobywa się cichy jęk bólu. Jak w takiej sytuacji dzielić się tą bolesną nowiną z dzieckiem? Niestety wielu z nas nie potrafi nawet między sobą rozmawiać na trudne tematy, więc rozmowa z dzieckiem całkowicie nas przerasta . Nie umiemy, bo często właśnie nasi rodzice pomijali nas w rozmowach o tym, ściszali głosy byśmy nie słyszeli lub zwyczajnie zbywali nas półsłówkami: oj tam czy też słowami: jesteś na to za mała/y, nie zrozumiesz.

Należy jednak pamiętać, że zdarzenia typu śmierć, choroba, wypadek - to są rzeczy, które dzieją się każdego dnia i kiedyś nadejdzie dzień, gdy odejdzie ukochany zwierzak czy też ktoś z rodziny. Dziecko to zauważy i będzie dopytywać - wtedy należy cierpliwie odpowiadać na każde jego pytanie.
Dziecko, jak wspomniałam, jest naszym bacznym obserwatorem. Ono uczy się od nas reakcji na różne zdarzenia a także uczy się samych emocji. Gdy coś dzieje się, trzeba dziecku o tym powiedzieć. W moim domu na szczęście nie było jakoś szczególnie tematów tabu. Mówiło się o zmarłych, śmierci i chorobach, o sprawach dobrych i złych. Owszem nie były to rozmowy zbyt szczegółowe, czy też szczególnie nie skupiano się na tłumaczeniach, ale jednak o tym słyszałam, wiedziałam, że coś się dzieje. Wiedzieliśmy, że dziadek choruje, bo rodzice rozmawiali o tym przy nas. Gdy dziadek zmieniał się w czasie choroby, nie dziwiliśmy się, bo wiedzieliśmy. Poza tym mieszkaliśmy w domu wielopokoleniowym więc od małego mieliśmy styczność, ze starością i widzieliśmy jak nasza babcia się zmienia. W obecnych czasach coraz mniej jest domów wielopokoleniowych a tym samym coraz mniej obcujemy z tematami starości, chorób czy też śmierci. Przez to też mamy problemy z oswajaniem ich.

Rozmawiając z dzieckiem na trudne tematy (również dla nas) należy pamiętać:


- o odpowiednim wyborze czasu rozmowy. Rozmowa, trudna dla nas jest też trudna dla dziecka więc warto by było wypoczęte, najedzone i nie było wyrwane ze środka zabawy, bo my chcemy z nim porozmawiać. Warto byśmy też byli w dobrej kondycji aby być wrażliwym i cierpliwym.

- o odpowiednim miejscu rozmowy. Najlepiej by był to dom, w którym dziecko czuje się bezpiecznie, ale niekoniecznie miejsce w którym śpi lub zazwyczaj się bawi. Dobrym miejscem na rozmowy może być salon lub wasza sypialnia jeśli dziecko nie śpi z wami. 

- o odpowiednim doborze słów i przekazu - dziecku trzeba przekazać złe wieści możliwie najprostszym i delikatnym słownym przekazem, takim które trafi do niego i będzie zrozumiałe. Wiadomo, że inaczej będziemy mówić trzylatkowi niż sześciolatkowi. Nie wolno powiedzieć dziecku, że babcia tylko zasnęła, trzeba wytłumaczyć, ze ten sen nazywa się śmiercią, że z niego już się nigdy nie obudzi, bo jej dusza poszła do nieba. Dziecko może zrozumieć, że babcia normalnie zasnęła i się obudzi, lub co gorsza zacząć się bać spania, bo i ono się nie obudzi jak babcia.

- żeby NIE tłumaczyć dziecku na siłę, bo JA muszę mu powiedzieć, wytłumaczyć. Jeśli dziecko nie interesuje temat, nie zadaje pytań, należy rozmowę zakończyć i wrócić do niej w innym czasie, np gdy dziecko zauważy, że rodzic jest smutny. Z własnego doświadczenia wiem, że mój synek gdy powiedzieliśmy mu o śmierci pradziadka nie bardzo zwrócił uwagę na to co powiedzieliśmy więc przerwaliśmy rozmowę, ale gdy zobaczył nas ubranych na pogrzeb zapytał właśnie dlaczego tak się ubraliśmy i czy jedziemy do pradziadka. Wtedy musieliśmy usiąść z nim i powiedzieć mu, że tak ubiera się na pogrzeby czyli na pożegnanie z dziadkiem, bo dziadek umarł i już więcej go nie zobaczymy. 

Warto podkreślić, że rozmawiając z dzieckiem na temat śmierci, ciężkiej choroby czy wypadku należy dostosować przekaz do jego możliwości poznawczych. Trzeba też jak wspomniałam rozróżnić sen wieczny od zwykłego spania, ciężką chorobę od kataru itd. Nie można oszukiwać dziecka, że jego ukochany pupil uciekł a tak naprawdę zdechł, bo dziecko będzie gotowe wyruszyć na jego poszukiwanie. Dziecko ma prawo znać prawdę.

Mówiąc dziecku o chorobie, nie wolno mówić, że ktoś sobie zasłużył na to, czy też że śmierć,  choroba czy wypadek to kara. Niestety często jeszcze w społeczeństwie pokutuje przekonanie, że choroba to kara za to co się zrobiło. Nie wolno też stosować przekazów, które sugerowały by dziecku, że dane zdarzenie jest wynikiem jego zachowania, np. że zachowywał się niegrzecznie i babci było smutno a ona zachorowała. Nigdy, przenigdy nie wolno stosować tego typu przekazów czy też podobnych typu: nie rób tak, bo się pochorujesz jak dziadek. 


Z własnego doświadczenie wiem, że rozmowy z dzieckiem na tematy chorób, śmierci czy wypadków są niesamowicie trudne dla nas dorosłych. Są wręcz wyczerpujące, bo nie umiemy przewidzieć reakcji dziecka, tego jakie pytania może zadać. Do tego dochodzą nasze, często bardzo silne emocje. 

W ostatnim czasie trzeba było wytłumaczyć naszemu trzylatkowi, że dziadek jest chory, dlatego nie może głośno krzyczeć, skakać na dziadka kolana czy też wygłupiać się tak, jak do tej pory. To nie było tak, że nasz trzylatek od razu zrozumiał i było super. Nie, te rozmowy wracały, czasem w innych słowach, ale też tak, żeby wiedział, że choroby się zdarzają i to normalne. 
O wiele trudniejszą rozmową była śmierć pradziadka, do którego synek lubił jeździć. Wieść o śmierci dziadka była dla nas rodziców bolesna, szczególnie dla męża. O tym, że dziadek zmarł powiedzieliśmy mu tego samego dnia, bo synek zwyczajnie widział, że tata z mamą są smutni.  
Niedawno znów musiałam zmierzyć się z kolejną trudną sytuacją, którą musiałam wytłumaczyć dzieciom. Tą sytuacją był wypadek taty. Ogromnie bałam się reakcji naszego dziecka, płaczu, niezrozumienia. Kolejny raz dziecko zaskoczyło mnie swoją reakcją i zrozumieniem. Wtedy byłam już pewna słuszności tego, że dzieciom trzeba mówić o ważnych zdarzeniach, o wszystkim nawet tych nieprzyjemnych, trudnych i bolesnych. 

Największą trudnością w rozmowach z dzieckiem o chorobie, śmierci czy wypadku są emocje, brak pogodzenia się z sytuację, niezrozumienie tych zdarzeń przez samego rodzica. Niestety często sami nie wiemy jak rozmawiać o czymś, nie umiemy się pogodzić z sytuacją, nie rozumiemy jak to mogło się stać, czy też nie chcemy uwierzyć w to wszystko. Przez to właśnie mamy największy problem z rozmową na ten temat. Co gorsza nie chcemy dać sobie pozwolenia na chwilę słabości, bezsilności i płaczu. Dziecko ma prawo zobaczyć plączącego tatę czy zasmuconą mamę, ma prawo pytać i oczekiwać odpowiedzi. Ono uczy się od nas tego, że płacz, smutek, przygnębienie to są takie same emocje jak śmiech, radość i zadowolenie, że one też są potrzebne aby uporać się ze trudnymi dla nas zdarzeniami. Dziecko widzi i wyciąga wnioski,  słyszy i rozumie, dlatego tak ważne jest by z nim rozmawiać o wszystkim co dzieje się wokół nas i tłumaczyć mu na tyle na ile jesteśmy w stanie i potrafimy. Zaowocuje to w przyszłości zrozumieniem i pogodzeniem się z zaistniałą sytuacją.

***
Jestem niezmiernie ciekawa Waszego zdania i doświadczeń związanych z rozmowami z dziećmi na trudne tematy. Będę niezmiernie wdzięczna za Wasze komentarze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz