wtorek, 18 kwietnia 2017

10 minut - nauka języków obcych dla zabieganych

Z metodą nauki języka obcego na kartonikach spotkałam się jeszcze w liceum. Wtedy to moja koleżanka chodziła na kurs szybkiej nauki i zaraziła mnie "fiszkami". Moje pierwsze tworzyłam na powycinanych karteczkach. Z czasem zaczęłam tworzyć je na karteczkach biurowych używając kolorowych długopisów. Te, które dziś używam są całkiem inne.

szybka nauka języka obcego, fiszki, metoda 10 minut


Obecnie kartoniki do nauki języka przeżyły duży rozwój i to już nie to samo co w czasach mojego liceum. Fiszki odniosły sukces a gdy ja je tworzyłam w swoim zakresie były nowością dla niektórych. Mnie metoda na fiszki bardzo się spodobała i praktycznie wszystkie słówka angielskie czy niemieckie wędrowały na karteczki. Miałam ich pokaźny zbiór. Tamtych już nie mam. Teraz towarzyszą mi Fiszki, które można kupić w sklepach m.in. w empiku.


nauka języka dla dzieci dorosłych zabieganych


Dlaczego Fiszki są takie fajne do nauki? Bo oprócz słówek mają obrazki, bo są małe i można je wrzucić do torebki, można z nich korzystać w wielu sytuacjach. Mogłabym tak wymieniać bez końca. Każdy znajdzie swoje zalety Fiszek. 


Gdzieś przeczytałam, że już 10 minut dziennie wystarczy by znacząco poprawić swój język obcy, m.in. angielski. Autor tekstu opisywał w nim, że nie trzeba specjalnie poświęcać czasu na naukę języka, że można pić poranną kawę i w tym czasie przeglądać obcojęzyczną prasę/ stronę internetową. Można czytać obcojęzyczne książki w drodze do pracy, na spacerze z dzieckiem. Fiszki idealnie nadają się na te 10 minut. Dużo wiedzy zajmuje mało miejsca, dlatego fiszki można schować do kieszeni płaszcza czy torebki i korzystać z nich gdy nadarzy się ku temu okazja. Wiele osób czyta podczas jazdy autobusem/tramwajem. Można wtedy uczyć się języka obcego. Kolejka do lekarza czy pobrania krwi - zamiast nudzić się można nauczyć się czegoś nowego lub odświeżyć pamięć.



Moim zdaniem metoda 10 minut dziennie przynosi efekty, ponieważ robimy to codziennie. Nie zajmuje dużo czasu a wręcz uczymy się języka w międzyczasie. Poza tym nauka zaczyna stawać się nawykiem gdy poświęcamy codziennie kwadrans na naukę przy np popołudniowej herbacie.  Sama też staram się wprowadzać w życie te 10 minut nauki. Nie tylko tyczy się to języka obcego, ale też innych dziedzin, z których chcę poszerzyć wiedzę. A języka angielskiego uczę się na spacerach z dziećmi. Gdy córka śpi w wózku a syn bawi się w piaskownicy, ja wyciągam z kieszeni Fiszki i łączę obowiązki, przyjemność z nauką. 


Oczami wyobraźni widzę siebie leżącą na kocu na nadmorskiej plaży, skąpaną w słońcu i beztrosko uczącą się z Fiszkami. A gdzie Wy korzystalibyście z Fiszek?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz