piątek, 31 marca 2017

Spotkajmy się w Gdyni

Uwielbiam spotkania z nowymi ludźmi. Bardzo lubię poznawać nowe osoby, brać udział w warsztatach, uczyć się i pomagać. Spotkanie w Gdyni, które odbyło się 18 marca miało wszystkie te cechy. Spędziłam wspaniały, energetyzujący i inspirujący weekend, który był też moją odskocznią od bycia mamą na pełen etat i motywacją do działania.


piątek, 24 marca 2017

Mama razy dwa - to ja!

Mama razy dwa, teraz tak mogę się nazywać. Jestem podwójną mamą i dobrze mi z tym. Od pewnego listopadowego wczesnego poranka stałam się kolejny raz najszczęśliwszą mamą na świecie. Mam teraz dwoje wspaniałych maluszków i to całkiem różnych od siebie. Macierzyństwo zaskakuje na każdym etapie.

macierzyństwo, podwójne macierzyństwo, wielodzietność


Nasza piękna córeczka przyszła na świat 23 listopada 2016 roku o godzinie 4:50 nad ranem. Ważyła 3800g i miała 58cm. Urodziła się pyzata i z zaskakującą wszystkich czupryną.  Cały czas był z nami dumny Tatuś. Zakochałam się w niej od razu. Tak samo jak reszta domowników i jej starszy brat. Od samego początku, jak tylko wróciłyśmy do domu ze szpitala, było tak jak gdyby Malutka była z nami od zawsze. 


Nasza córeczka troszkę mnie pomęczyła, zanim przyszła na świat, stwierdzając, że jest zimno i woli troszkę przedłużyć pobyt w brzuchu. W zasadzie najbardziej męczyło mnie czekanie i ... skurcze. Czułam się jakbym dwa tygodnie rodziła. Po części coś w tym jest, bo sam właściwy poród zaskoczył mnie totalnie pozytywnie. Ciążę znosiłam bardzo dobrze, lepiej niż pierwszą choć od 38 tygodnia ciąży czułam się jak tykająca bomba, bardzo obolała bomba. Ogólnie 8 miesięcy ciąży mija jak miesiąc a ostatni miesiąc jak kilka miesięcy. Będąc już po porodzie w szpitalu bardzo tęskniłam za synkiem, zdarzyło mi się zapłakać za nim. To była nasza pierwsza rozłąka na tak długi czas. Bardzo martwiłam się jak sobie poradzi synek i jak przeżyje tą rozłąkę. Było o wiele lepiej niż myślałam. Spodziewałam się płaczu i przyklejenia się do mnie a reakcja na mamę była: o fajnie, że jesteś. Po powrocie do domu dopiero zauważyłam jakim dużym chłopcem jest już synek. W momencie mi zabrali bobasa a oddali samodzielnego chłopczyka.

Podwójne macierzyństwo to podwójna radość i podwójne obowiązki. Mam szczęście, że synek nie jest zazdrosnym bratem a córcia jak tylko widzi brata od razu uśmiecha się i cieszy. Mała jest też całkiem inna niż brat. Jest spokojna, może poleżeć chwile sama, nie wymaga tyle uwagi co synek w jej wieku. W zasadzie być jej mamą to przyjemność i nie jest tak ciężko jak się spodziewałam. Owszem wszystko weszło na wyższy poziom od kiedy pojawiła się nasza dziewczynka, ale też szybko nawykłam do tego. Początki nowej organizacji były trudne, ale jakoś naturalnie się w nich odnaleźliśmy. Teraz mam już ustalony cykl dnia i bardzo nie lubię jak coś go zaburza. 


Oczywiście, że nie jest zawsze pięknie i różowo. Synek przechodzi teraz ciężki okres dzieciństwa gdy nie umie radzić sobie z emocjami, gdy sprawdza co i ile może. Pokazuje swoje zdanie, koniecznie odmienne niż zdanie rodziców. Czasami daje tak w kość, że mam ochotę wyjść z siebie i stanąć obok, żeby nie wybuchnąć ze złości. Jednego dnia potrafi doprowadzić mnie do szewskiej pasji, a innego być dzieckiem wręcz idealnym. Z dwójką dzieci (podobnie jak i z jednym dzieckiem) czasem jest wyczerpująco, irytująco a zmęczenie jest tak ogromne, że robię wszystko jak automat. Jednak w tym wszystkim, w zmęczeniu, wyczerpaniu i braku czasu dla siebie zdarzają się chwile, gdy w oku kręci się łza, a ja rozpływam się z czułości, jaka mnie ogarnia. Gdy widzę tą niesamowitą więź między naszymi dziećmi, jestem zaskoczona, że tak szybko i tak mocno się między nimi nawiązała. Gdy słyszę, jak synek mówi: Kocham Cię siostrzyczko, a Malutka uśmiecha się do niego lub gaworzy, czuję tak wielką radość i szczęście z bycia mamą. I mimo podwojonej liczby obowiązków, kolejne dziecko nie było taką rewolucją w życiu,
jak pojawienie się pierworodnego. Do wielu spraw jestem nawykła, wiele problemów przerobiłam z synkiem. Teraz jestem o wiele spokojniejsza, choć bywają dni, że ze złości bym pogryzła, rozerwała czy wrzeszczała jak szalona.

Bycie podwójną mamą to dla mnie największe szczęście. Mam wielką świadomość, że to wszystko mija. Ten czas gdy dzieci potrzebują tylko rodziców, gdy chcą być ciągle blisko a mama i tata to początek oraz koniec świata, szybko minie. Niedługo to ja będę zabiegać o to by dzieci spędziły ze mną czas. Moja Malutka nie będzie już nigdy taka malutka i chcę zapamiętać każdą chwilę, tak samo jak staram się korzystać z każdej wspólnej chwili z synkiem. Dopiero pojawienie się kolejnego członka naszej rodziny pokazało mi pełnię szczęścia jaką może dać macierzyństwo. Teraz jest bardziej dojrzałe, świadome, spokojne i wesołe.