sobota, 22 października 2016

Warmińsko- Mazurskie Spotkania Blogerów vol.6

Ostatni weekend tegorocznego września zapamiętam na długo, bo miałam wtedy okazję uczestniczyć w Warmińsko - Mazurskich Spotkaniach Blogerów, zorganizowanym przez Roksanę po raz szósty. Miałam uczestniczyć już w poprzedniej edycji spotkania niestety wtedy wypadły nam rodzinne uroczystości. Na tą edycje postanowiłam, że nawet jak będzie się waliło, paliło to pojadę. Wiele dobrego słyszałam już o nim więc moja determinacja była wielka. Ponadto bardzo spodobał mi się pomysł połączenia spotkania z akcją charytatywną.

Gdy okazało się, że dostałam się na spotkanie byłam bardzo szczęśliwa. Zaplanowałam sobie, że to mój ostatni kobiecy wypad bez dziecka przed porodem. Od razu zapowiedziałam ślubnemu, że w ostatni weekend września jadę do Olsztyna, a on zajmuje się naszym synkiem. Jak na ironię losu im bliżej terminu spotkania tym więcej się działo abym nie pojechała. Syn ząbkował, do tego doszedł kaszel i katar, jednak cały mój wyjazd stanął pod wielkim znakiem zapytania w piątek, kiedy to autobus przydzwonił mi w tył samochodu gdy skręcałam na parking. Cały tył auta skasowany, ja zestresowana, bo co z dzieckiem a jeszcze szanowny kierowca PKS-u śmiał twierdzić, że to moja wina! Jasne! Wezwałam policję i czekałam na ruchy dziecka. Oczywiście policja ustaliła winę po stronie kierowcy PKS-u, a on nawet nie przeprosił. Ani za stłuczkę, ani za nieudolne próby zrzucenia winy na mnie. A ja spędziłam popołudnie u lekarza i na obserwacji w szpitalu czy wszystko jest dobrze z dzieckiem. Na szczęście oprócz stresu i totalnie zepsutego samochodu wszystko skończyło się dobrze, a ja w sobotę dotarłam na spotkanie. 

Na spotkaniu wszystko było super dopracowane. Wielki szacunek dla Ciebie Roksana. Byłam zachwycona miejscem. Spokojnym, cichym, gdzie nic nie rozpraszało, a widok lasu za oknem uzupełniał moje wyobrażenie na idealny babski weekend.
Pierwszy dzień spotkania zaczął się miło od kawy i wykładu Sylwii Stankiewicz nt. podpisywania zdjęć. Dlaczego warto, co nie warto i ogółem dla mnie te wszystkie zwroty typu alty to była trochę magia. Za to z wykładu Sylwii wyszła świetna dyskusja, z której dużo się dowiedziałam. Dyskusja pewnie długo by jeszcze trwała, ale czas naglił.
 

 Po występnie Sylwii nadszedł czas na warsztat o fotografii z Anią Gołębiewską, który był rozłożony na dwa dni.  Dla mnie były to najlepsze warsztaty w jakich było mi dane uczestniczyć. Miałyśmy super nauczycielkę, która oprócz teorii, pokazała nam błędy, zachęciła do próbowania swoich sił i dała pozytywnego kopa do uporządkowania swojego instagramu. Jej porady na pewno też przeniosą się na zdjęcia robione nie tylko telefonem i nie tylko na instagram.


Po wykładach dziewczyn miałyśmy przepyszny obiad, którym się zajadałam i nawet nie zabrakło surówek, jak to zwykle bywa na różnych imprezach. Czas na obiad minął nam szybko i Pani Agnieszka Terebiłów zaczęła opowiadać nam o Fundacji Przyszłość dla Dzieci. Dzięki czemu dowiedziałam się kto ją założył, jak działają i czego potrzebują. Potem nastał wyczekiwany moment licytacji fantów od sponsorów. Już w domu zaplanowałam sobie, że łóżeczko od Baby Design będzie moje (a jak nie ono to kilka innych rzeczy). Nie myślałam, że licytacja będzie tak świetną zabawą a wydawanie pieniędzy tak przyjemne. Razem zebrałyśmy w licytacji 2300zł , a ja wróciłam do domu obładowana fantami z licytacji oraz od sponsorów.
 

Po licytacji ostatnim punktem sobotniego programu była prezentacja Golden Rose. Miałyśmy świetną okazję podszkolić się w makijażu i trendach na nadchodzący sezon dzięki bardzo sympatycznej prowadzącej. Dowiedziałam się więcej na temat konturowania twarzy, używania rozświetlacza i stylizacji brwi. Wiem też jaki makijaż robić do kolorowych i czarno- białych zdjęć. W dodatku  upominki od Golden Rose zaskoczyły mnie i bardzo ucieszyły. Paletka cieni i pomadka są idealnie wpasowane w moją ulubioną kolorystykę makijażu dzięki czemu teraz od razu wiem po co sięgnę robiąc makijaż.

Pierwszy dzień spotkania skończył się gdzieś nocą na olsztyńskim mieście. Mnie jednak nie dane było uczestniczyć w babskim wypadzie na miasto, bo zwyczajnie zmęczenie wzięło górę i wracałam do moich panów. Poza tym po przeżyciach z poprzedniego dnia nie chciałam jeździć sama po nocy. 

Drugi dzień spotkania czyli niedzielę zaczęłyśmy bardzo aktywnie robiąc zdjęcia razem z Anią, która podpowiadała, pomagała a na koniec sama zaczęła robić nam piękne zdjęcia na tarasie w otoczeniu drzew. Takim sposobem mam kilka ślicznych zdjęć z ciążowym brzuszkiem. 
 
Po warsztatach fotografii przyszedł czas na szybki lunch. Potem miałyśmy okazję dowiedzieć się sporo na temat miodów i prowadzenia pasieki od właścicieli Miodów Wileńskich. Okazało się, że wcale nie jestem takim miodowym ignorantem, bo nawet wiedziałam czym jest pierzga i rozpoznawałam różnice w smakach miodów przyniesionych na degustację. I nadal uważam, że każdy miód jest smaczny choć gryczany to mój faworyt. Choć faceliowy też był ciekawy w smaku.

Po prezentacji Miodów Wileńskich nastał czas na Party Lite. Trochę przeraziła mnie ilość zapalonych świec na sali. Wiadomo wszystkie świece zapachowe, a będąc w ciąży nie do końca toleruję wszystkie zapachy. Zapachy jednak Panie wybrały bardzo przyjemne i bez problemu mogłam posłuchać prezentacji o świecach oraz zapachach. Nie myślałam, że to jak świeca będzie się palić zależy od jej pierwszego rozpalenia. Dopiero Panie z Party Lite uświadomiły mi, jak powinno się palić świece w słoiczkach a jak np. grube. Miałyśmy okazję też same stworzyć własne zapachy dzięki specjalnym kredko-świecom. Ja nie brałam już zbyt aktywnego udziału w tej zabawie, bo było to jednak za dużo na mój ciążowy nos. Mimo wszystko mam kilka zapachów faworytów, które chętnie mogłabym poczuć w swoim domu. 

Na koniec spotkania Roksana przygotowała słodkie zakończenie, którym był przepyszny tort śmietanowy. Uczestnictwo w spotkaniu było dla mnie mega pozytywnym i dającym wielkiego energetycznego kopa zdarzeniem. Poznałam wiele bardzo sympatycznych kobiet. Kobiet z pasjami, kobiet takich jak ja, które gdzieś tam postanowiły mieć swój kawałek internetowej podłogi tylko dla siebie. Mam nadzieję na kolejne spotkania i to, że będzie mi dane w nich uczestniczyć. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz