poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Wyprawka do przedszkola - dylematy

Do zeszłego poniedziałku nie zdawałam sobie sprawy, że jeszcze nie raz w życiu przyjdzie mi robić wyprawkę dla mojego najstarszego dziecka. Owszem wiedziałam, że w najbliższym czasie czeka mnie przygotowanie wyprawki dla noworodka. Nie nie pomyślałam nawet, że będę w dość krótkim czasie przygotowywać dwie wyprawki dla naszych dzieci.



W zasadzie nie powinnam być zaskoczona. Moje dziecko zaczyna kolejny etap w swoim życiu w społeczeństwie, bo matka wysyła je do przedszkola. Grupa 2-2,5 latków, ale zawsze przedszkole. I cieszę się z tego i obawiam okropnie. Oczywiście na spotkaniu organizacyjnym w przedszkolu było wszystko wyjaśniane, panie mówiły o trudnościach, o strachu i obawach rodziców. Nie zdawałam sobie sprawy, że mnie to złapie. Byłam raczej nastawiona bardzo pozytywnie do przedszkola, a tu nagle zaczynam się bać.


Oczywiście wiedziałam, że do przedszkola będę musiała przygotować synka i załatwić parę spraw. Myślałam, że wystarczy kilka rzeczy. Okazało się, że faktycznie kilka rzeczy trzeba przygotować w specjalnym szkolnym woreczku. Gorzej, że nie myślałam o garderobie syna, a przeglądając ją okazało się, że trzeba będzie dokupić kilka elementów garderoby. Prawda jest taka, że dużo ubrań dla Młodego mam takich na co dzień, na podwórko, czyli takich do zniszczenia. Do przedszkola nie puszczę go w niechlujnych dresach czy bluzce z niesprawnymi plamami po malinach. I dylemat w jakim rozmiarze, bo obecnie nosi na 92cm, ale może lepiej kupić na wyrost na 98cm? 

Kolejna sprawa - kapcie. Niby nic a jednak problem. Problem z wysokim podbiciem, więc większość kapciuszków dostępnych od ręki już odpada. Kolejny taki, że w domu takowych nie używamy zbyt często.Najczęściej synek biega w skarpetach z grubymi podeszwami i jest dobrze. Ciekawa jestem jak zareaguje na chodzenie kilka godzin w kapciach.

Kocyk i podusia - mój największy dylemat. Czy wystarczy ten zwykły 75cm na 100cm czy kupić większy. Jak większy to jaki? A może uszyć mu taki modny bawełna+minky? I czy jest sens skoro Szymon praktycznie w nocy śpi odkryty, w dzień też, a i tak jest spocony? Obawiam się, by nie był zbyt gorliwie nakrywany, bo wiem, jak źle znosi zbyt dużo ciepła podczas snu, budzi się okropnie rozdrażniony i marudny. Ponadto nie chcę by się zgrzał, bo potem drapie się niemiłosiernie. W dodatku wystarczy tylko trochę go przegrzać, żeby miał potówki. Poza tym martwię się, że nie będzie umiał zrobić drzemki, bez swojego ukochanego misia czy też smoczka, który używa tylko do spania, ale jednak drzemki/spania w domu bez niego nie ma.

Reszta rzeczy przechodzi mi bez paniki, bo szczoteczka do zębów, pasta czy ręczniczek to norma. Sam sobie wybrał nawet szczoteczkę do przedszkola. Na inne rzeczy typu pieluszki/majtki byłam przygotowana. Wiadomo, że przy takich maluszkach zdarzają się wypadki i opiekunowie muszą mieć zapas czystych/suchych ubranek oraz bielizny. Ogólnie chcę by synek nie odstawał od reszty rówieśników, żeby miał ładne rzeczy i wszystko, jak należy w swojej pierwszej przedszkolnej wyprawce. Chyba za bardzo się tym jego startem przejmuję, bo przecież to taki mały bąbel. Tak jak wszystkie dzieci niszczy spodnie, plami bluzki i strasznie marudzi przy ubieraniu, bo on chce ubrać niebieską koszulkę, tą z miki nie, tą z traktorem, albo chce być golasem i ubierać wcale mu się nie chce. Ma charakterek. Pewnie inne dzieci nawet nie spostrzegą tych delikatnych przetarć na spodniach, ale inni rodzice to już na pewno. Właśnie obawiam się trochę innych rodziców, bo ludzie lubią oceniać, szczególnie po okładce, a nam zdarza się nie przywiązywać uwagi do stroju (spodnie w kratę, koszulka w paski a bluza w potworki ;) ).

Na pewno najbliższe dwa tygodnie będę spędzała na przygotowaniu wyprawki do przedszkola oraz na przygotowaniu synka na jego przygodę z przedszkolem. Wiem, że wspólne zakupy i przygotowanie wyprawki to będzie najprostsza rzecz jaka nas czeka. Możliwe, że za jakiś czas pokażę kilka zdjęć naszej przedszkolnej wyprawki dla Szymka. 


Więcej obaw mam co do zachowania synka w przedszkolu, tego czego nauczy się od dzieci (ostatnio od swojej kuzynki załapał słowo głupi i ciągle je powtarza) i na pewno będę strasznie obawiać się tego jak się zaaklimatyzuje w  całkiem nowym dla niego środowisku. Moje obawy są też związane z tym, że będzie najmłodszym dzieckiem w grupie. 29 sierpnia będzie obchodził drugie urodziny a już 30 sierpnia idziemy na zajęcia adaptacyjne do przedszkola.

Jedynie obawa o to, że jeszcze nosi pieluszki i nie sygnalizuje swoich potrzeb (lub zrobi to po fakcie) jakoś po spotkaniu organizacyjnym minęła, bo nie będzie jedynym dzieckiem pieluszkowym, a same opiekunki obiecywały częste sprawdzanie czy dziecko nie potrzebuje zmiany pieluszki. Poza tym do września jeszcze jest czas więc wielorazówki są w ciągłym użyciu i coraz częściej zaczyna się wołanie więc może akurat ten temat jeszcze ogarniemy zanim pójdzie do przedszkola. 

***
Czasami czuję się jak matka kwoka, ale to chyba normalne, że obawiam się o swoje dziecko i jego start w nowym społeczeństwie czyli przez grupę rówieśników? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz