poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Drugie urodziny Szymka

Moje Maleństwo obchodzi dziś swoje drugie urodziny. Kolejny raz na usta cisną się słowa: czas tak szybko leci. Cóż prawda jest taka, że właśnie po dzieciach najbardziej widzimy upływ czasu.



Wczoraj wieczorem siedzieliśmy z mężem i wspominaliśmy, jak to dwa lata temu jedliśmy lody, a potem w środku nocy jechaliśmy na porodówkę, bo niespodziewanie odeszły mi wody. I to w sumie tyle z tych najprzyjemniejszych wspomnień z porodu do czas gdy położyli mi synka na brzuch. Do tej pory wzruszam się gdy patrzę na zdjęcie, które zrobił mój mąż. Takiego małego, chudego brudaska na mojej skórze i moją bladą twarz, na której maluje się spokój. 

Cóż do spokojnych te lata nie należały, ale wcale mi to nie przeszkadza. Od dwóch lat przekonuję się, że macierzyństwo to najdziwniejszy stan jaki może trafić się kobiecie. Ogółem rodzicielstwo to okropnie dziwna sprawa. Człowiekowi dochodzi obowiązków, robi się harmider, można narzekać bez końca, a i tak za tym łobuzem skoczyłby w ogień a jeden jego uśmiech topi najtwardszy lód.

Szymon wczoraj obchodził w gronie rodzinnym swoje urodziny, ale dzisiaj też jeszcze zaśpiewaliśmy mu sto lat. Oczywiście był przejęty jak zobaczył swój tort z koparami - cóż matka zrobiła sama tort, nawet męczyła się z nieszczęsnym nakładaniem lukru plastycznego i zrobiła niebieskie kamienie ( nie wpadłam na to, żeby zamiast barwnika dodać kakao), ale już kopary były kupione z pepco. Idealnie małe aby służyły jako ozdoba na tort. Na szczęście Szymkowi się podobał a gościom smakował, więc jestem zadowolona. 

Prezenty też dostał piękne, a chyba najlepszym była obecność jego kuzynostwa i robienie ogromnych baniek, do których płyn stworzyły jego ciocie. 

Szymek w ostatnim czasie też zmienił się. Już nie jest zdecydowanie niemowlęciem. Coraz bardziej staje się małym, rezolutnym chłopcem a czasem i łobuzem. Potrafi powiedzieć co chce, inaczej się bawi, zadaje pytania. Ostatnie dwa miesiące stał się bardzo rozumny i bardzo kontaktowy. Właśnie to mnie zaskakuje najbardziej, jak bardzo dziecko potrafi się zmienić w ciągu miesiąca. Chyba to nadal są skoki rozwojowe, choć bardziej wydaje mi się, że to ciągły proces, który ciągle mnie zadziwia. Ciekawa jestem czy nasze drugie dziecko będzie mnie tak samo zaskakiwać, jak pierwsze. A może z drugim człowiek jest bardziej oswojony z tymi zmianami? 

Szymek nie tylko pokazuje, że ma charakter oraz co potrafi. Zmienia się też jego wygląd. Już nie jest tak bardzo pulchny i dzidziusiowaty, coraz bardziej wyciąga się, staje się chłopcem w 100% .

Każdego dnia jestem coraz bardziej zakochana w nim i coraz bardziej nie mogę doczekać się naszego drugiego maluszka, którego będę mogła pokochać równie mocno. Nie wierzyłam, gdy czytałam o sile uczuć, o tym jak macierzyństwo zmienia, ale to prawda. Od dwóch lat przekonuje się, że taki mały człowiek potrafi zrobić w życiu, głowie i sercu rewolucję. Od dwóch lat widzę też jak bardzo uzupełniam się z mężem w rodzicielstwie. Gdy synek pyta się: gdzie jest mój tatuś? jestem szczęśliwa, bo wiem, że między nim a synem jest silna więź. Inna niż ja i syn. Niepowtarzalna nić porozumienia ojciec-syn. Synek ma dopiero (albo już) dwa latka a bardzo dobrze rozpoznaje emocje i więzi. Zaskakuje mnie tym jak broni mojego brzucha przed obcymi, którzy chcą go dotknąć. Próbuje po swojemu rozmawiać z dzidzią lub po prostu przytula się do mnie.

Oczywiście też zauważam typowe dla dwulatka zachowania. Wszystko jest moje lub wszystko na nie, a czasem jak się uprze to koniec. Póki co nie nazwałabym to buntem dwulatka, ale kto wie co nas czeka w ciągu kolejnego wspaniałego roku jego życia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz