poniedziałek, 14 marca 2016

Osiemnaście miesięcy pełne miłości

Trudno mi w to uwierzyć, ale to już półtora roku. Nie wiem kiedy to minęło. Pamiętam jeszcze poród, kolki, roczek, wakacje we Włoszech... A tu mój mały Bąbelek jest już całkiem sporym chłopcem, bo już nie umiem określić go jako bobasa.



Jak każda mama nie umiem uwierzyć, że tak szybko moje dziecko rośnie. Tak szybko rozwija się. W ciągu tych osiemnastu miesięcy od całkiem nieporadnego noworodka stał się chłopcem, który potrafi chodzić i powie co w danej chwili chce - czyli całkiem idzie się dogadać.


Mogłabym pisać i pisać o tych wszystkich miesiącach, które teraz wspominam z miłością i nostalgią, ale nie zrobię tego, bo czasu mam mało. 

Jaki jest nasz półtoraroczniak? Przeuroczy, doprowadzający do łez wzruszenia, ale też często irytujący. Szymonek jest sporym chłopcem - waży 15kg i nosi ubranka na 92cm. Poza tym chodzi, biega, wchodzi po schodach, wspina się na fotele, kanapy i uwielbia bawić się w ganianego. Ruchliwy jest bardzo, a najbardziej lubi spędzać czas na podwórzu. Piaskownica i szklarnia dziadków to jego raj na ziemi. Ach zapomniałabym o kałużach - małe, duże, wszystkie są idealne by w nich chodzić czy moczyć rączki. Od czasu gdy Młody opanował chodzenie wózek odchodzi do lamusa. Stoi biedny zakurzony a ja będę go musiała prać, łudząc się, że jednak jeszcze pójdziemy na spacer w wózku. Trochę więcej używany jest rowerek trzykołowy od dziadków, ale też do mojej kuzynki nim nie zajedziemy. Tylko spacerowanie na własnych nóżkach i jeżdżenie samochodem jest na tak. 

Z naszego Bąbelka zawsze była gaduła, ale teraz zaczyna się etap papużki, która próbuje powtarzać słowa. Większość słów jest wypowiadana niedokładnie, ale można z nim się całkiem fajnie dogadać. Jednak kłótnie, opowiadania i próby perswazji nasz chłopak mówi po swojemu, tylko sobie znanemu językowi. 
Zasób słów to: mama, tata, bacia (babcia), dziadzia, wuja, ciocia, dzieci, dzidzi, pić, mniam (jeść), plum plum (kąpiel), góry (do góry), opa (na ręce), tuli (tulić), koko (kury), kaka (kaczki, ptaszki, rybki), kici (kot) hau (pies), konik, kólik (królik), kowa (krowa) ciągnik, karni (szklarni), aga (uwaga), gaga (agnieszka), mimi (myszka miki), Laula (Laura), odź (chodź) tu, tuti (tutaj), tam, duzi (duży), ciuchciuch (pociąg), moje, daj, idź, banam (banan), baić (bawić), baja (bajka), jajo (jajko), mis, baba/kumkum (żaba), brum (auto).
Pewnie jeszcze zapomniałam o jakimś słowie tak dużo ich jest. Zdania już też tworzy, a najczęściej brzmi tak: tata (lub inna osoba) odź tu (wraz ze wskazaniem paluszkiem miejsca). 

Ulubione zabawki i zabawy - ciągniki, przyczepy, wożenie kredek na przyczepie, malowanie/rysowanie, układanie klocków, jeżdżenie autami. Najbardziej jednak lubi swoje zwierzątka, które karmi, głaszcze, biega nimi, całuje, tuli i wozi na przyczepie ciągnika. Ostatnio w niełaskę poszło przeglądanie książeczek, a wcześniej była to jedna z niewielu zabaw, która zajmowała go na dłużej niż 5 minut. Myślę, że to przez puszczanie mu bajek - niestety zdarza nam się. Poza tym jak wspomniałam wszelkie zabawy w piasku. Powoli też interesują go puzzle drewniane i klocki. Najlepszą zabawką dla Szymka są babcie, dziadkowie, ciocie, wujkowie a przede wszystkim dzieci. 

Bąbel nadal budzi się w nocy, na szczęście już tylko dwa a czasem jeden raz. Czasami dosypia w swoim łóżku do rana, ale najczęściej nad ranem musimy go wziąć do nas do łóżka. Dzięki małemu remontowi synek śpi już w swoim pokoju, a my odzyskaliśmy sypialnię tylko dla siebie. Nadal mam nadzieję, że już niedługo zacznie przesypiać noce. Na razie tylko raz, z okazji dnia kobiet Szymek spał do 4:30. Niestety następnej nocy zrobił trzy pobudki i jeszcze w naszym łóżku wiercił się niemiłosiernie, więc jeszcze trochę to potrwa.

Z jedzeniem nadal nie mamy problemu. W zasadzie je wszystko, ostatnio jednak warzyw je zdecydowanie mniej, więc staram się robić je inaczej. Dziś na przykład zrobiłam mu kotlety z kaszy jaglanej z marchwią i porem. Ulubione są zdecydowanie jajka. Jajko na miękko chyba najbardziej, ale i jajecznicą nie pogardza. Lubi też kasze, kluski, makarony oraz naleśniki, mięso, ryby, brokuły i wszelkie zupy. Ze słodkości dostaje danonki, herbatniki, biszkopty i domowe ciasta bez kremu, o wiele rzadziej kupne ciasta czy ciasteczka. Czekolada go uczula, więc odpadają wszelkie desery z kakao. Poza tym uczulenie na czekoladę jest bardzo wygodną wymówką, gdy odmawiam przyjęcia słodyczy dla niego. Nie chcę dawać mu zbyt wiele słodyczy, aby nadal miał apetyt na normalne jedzenie, ale przede wszystkim nie chcę by kiedyś zachorował przez nadmiar cukru.

Poza tyloma zmianami w jego rozwoju nadal jest to mój kochany łobuziak, oczko w głowie mamusi. Uwielbiam z nim się tulić, całować go i łaskotać. Uwielbiam jego śmiech, uwielbiam patrzeć na niego, dla mnie jest najpiękniejszy i najbystrzejszy. Rozumie co do niego mówię, pomaga mi gdy sprzątam lub wieszam pranie. Gdy gotowałam obiad poprosiłam by podał mi łyżkę ze stołu a on to zrobił. Jestem z niego bardzo dumna i zakochana w nim po uszy jako matka. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz