poniedziałek, 16 listopada 2015

Idealny fotelik rowerowy dla maluszka

Rower - przyjaciel mojego męża. W sumie nazywam tą pasję jego kochanką. Sama też bardzo lubię jazdę na rowerze, bardziej rekreacyjną niż wyścigi mtb czy kolarstwo szosowe, jak mąż i jego brat, ale zawsze. Jak tylko nastała wiosna miałam ochotę wsiąść na rower i pojechać przed siebie, a najlepiej zamienić jeden z dwóch codziennych spacerów z Szymkiem na coś innego. Musiałam jednak poczekać, aż Szymon będzie na tyle duży aby mógł bezpiecznie dla jego zdrowia jeździć ze mną na rowerze.



Przeczytałam sporo na temat fotelików na rower, jakie są typy, czym się charakteryzują, ich wady i zalety. Czytałam też o tym, od kiedy można zacząć jeździć z dzieckiem na rowerze. Był czas, że chciałam nawet kupić specjalną przyczepkę do roweru. Po przemyśleniu tej sprawy z mężem postanowiliśmy, że kupimy fotelik na rower na roczek synka. 

Po przejrzeniu ofert, opinii oraz przymierzeniu fotelika kuzynki Szymka nasz wybór padł na fotelik Weeride Kangaroo LTD Delux. Cena trochę nas ostudziła początkowo, ale jak porównaliśmy ją z innymi fotelikami okazało się, że za ceną stoi dobra jakość i jest ona porównywalna z innymi fotelikami tej klasy. Początkowo braliśmy pod uwagę nieco tańszą wersję podstawową, jednak kusiła nas właśnie wersja deluxe swoim przyjemnym materiałem. Na koniec dziadkowie powiedzieli, że oni chętnie kupią Szymkowi fotelik w prezencie na roczek i wybrali wersję delux.

Zdecydowaliśmy się na Weeride Kangaroo z prostej przyczyny - mamy dziecko przed sobą, widzimy co się z nim dzieje i jesteśmy zwyczajnie wtedy spokojniejsi. Dziecko widzi to co ma przed sobą, a nie plecy mamy/taty/opiekuna. Jest odpowiednio zabezpieczone i ma chronione nóżki, ma podpórkę, którą nasz synek używa jako kierownicy, jest kompaktowe i ma przyjemny w dotyku materiał, który nie obetrze delikatnej skóry synka podczas wakacyjnych wycieczek. 

Niestety pogoda nie pozwoliła nam wystarczająco nacieszyć się jazdą na rowerze. Byliśmy tylko kilka razy na wycieczce. Szymkowi spodobało się więc, jak tylko pogoda pozwoli będziemy jeździć więcej . Myślę, że gdy przejeździmy cały sezon wtedy będę mogła napisać więcej o jego zaletach i  ewentualnych wadach. Na pewno był to jeden z najfajniejszych prezentów urodzinowych jakie nasz synek dostał na swoje pierwsze urodziny.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz