poniedziałek, 10 sierpnia 2015

11 miesięcy

Nie tak dawno pisałam o trzech  miesiącach z życia Szymka a już kolejny minął szybko. 


Szymek z każdym dniem zmienia się. Jest coraz bardziej bystry, coraz zwinniejszy (tak mój leniuszek pełza), coraz więcej rozumie i zaczyna powtarzać/naśladować.

Po pobycie kuzynostwa Szymon zaczął chętnie i dużo leżeć na brzuszku oraz powoli, powoli przesuwać  się do przodu/tyłu. Jak były dzieci robił to chętnie i w miarę cicho. Gdy zabrakło kuzynów zaczęły się krzyki. Najlepiej aby go ktoś trzymał pod pachami by mógł stać lub chodzić na nóżkach, ale mama zrobiła bunt, który owocuje. Szymon był też pierwszy raz w Grunwaldzie na polach bitwy i zaciekawiony patrzył na rycerzy. Siedział z dziadkiem za kierownicą samochodu czy też obchodził z nami urodziny taty (w taki sposób, że więcej się z nim nie wybieramy na randkę). Pierwszy raz był nad jeziorem i taplał się w wodzie, bawił w piasku (już nie jadł jak za pierwszym razem). Ogółem sporo się działo i pewnie zapomniałam o wielu rzeczach.

Prawda jest taka, że Szymek coraz więcej rzeczy robi, a ja już nie nadążam w zapamiętywaniu tych wszystkich postępów. Nasz synek tyle rzeczy robi już lepiej, samodzielniej lub też pierwszy raz, że gubię się w tym co jest nowością a co nie jest.

Teraz gdy minął ten jedenasty miesiąc życia mojego Smyka, najwyższa pora pomyśleć o imprezie na roczek. Czy mogę znów powtórzyć, że ten czas za szybko mija? Cóż, bo mija, ucieka i galopuje.

W sierpniu będzie się sporo działo (w zasadzie od wiosny ciągle coś się dzieje i ciężko mi przez to pisać  regularnie). Na początku sierpnia odwiedziła nas moja bratowa z kochaną Laura, która mój synek polubił bardzo i jak tylko ją widział to piszczał z zachwytu. Teraz przed nami rocznica ślubu, na której celebracje czasu brak. Trochę później urodziny kilku osób i wspomniany już roczek Szymka. Termin już wybrany, teraz muszę zebrać siły i znaleźć czas by wszystko zorganizować jak najlepiej.

Swoją droga ciągle waham się między motywami tej imprezy. Czy ma być typowo roczkowa czy w stylu marynistycznym, w którym się ostatnio zakochałam. Cóż czasu do namysłu mało więc muszę intensywniej myśleć i działać.

1 komentarz:

  1. Trudno się w Lauruni nie zakochać :) Styl marynistyczny brzmi bardzo ciekawie i małemu solenizantowi na pewno przypadnie do gustu!

    OdpowiedzUsuń