poniedziałek, 29 czerwca 2015

Trzy kolejne miesiące Szymkowe

Wiosna nie była dla mnie łaskawa jeśli chodzi o czas i niedobór obowiązków. Dużo pracy, dużo zabiegania a w tym wszystkim absorbujący młody człowiek, cóż na pisanie sił już brakowało. Nim się obejrzałam minął czerwiec a nasz synek skończył kolejny miesiąc życia, a za dwa miesiące będzie już roczek.



Szymek ma już dziesięć miesięcy. Tak ten czas szybko zleciał. Mamy pierwszy ząbek od tygodnia i już widać, że drugi chce się przebić. Ząbkowanie niestety zbiegło się z przeziębieniem Młodego oraz później moim. Synek niezbyt dobrze znosił ząbkowanie, noce to był istny maraton krzyków, płaczu i szarpania. Cóż maści nie pomagały, camilla też nie, jedynie nurofen pomagał na trochę. W dzień dawaliśmy radę bez niego, ale w nocy już było gorzej. O ile bólu Młody miał co niemiara to na szczęście ominęła nas gorączka. Ząbkowanie odbiło się mocno na mnie i moim zdrowiu, bo przeziębiona i notorycznie niewyspana (mimo nocnej pomocy tatusia) chodziłam na skraju wyczerpania oraz załamania. Chorowałam chyba najdłużej od dwóch lat, bo ponad półtorej tygodnia na zwykłe przeziębienie. Do teraz mam jeszcze problemy drapiącym gardłem i chrypką. 

Poza ząbkami, które się pojawiły, Młody gaworzy jak najęty, a raczej już mówi po swojemu, bo na razie babadaba jest uniwersalnym określeniem wszystkiego. Poza tym pięknie mówi mama, tata, baba, papa (machając przy tym). Klaszcze w dłonie jak mówimy bawo lub kosi-kosi. Przecudnie śmieje się gdy udajemy, że kichamy. Super też śmieje się gdy tata go straszy i robi śmieszne miny. Gdy ma ochotę potrafi się przytulić do kogoś, mnie obejmuje często za szyję, tak jakby przytulał mnie kilkulatek a nie paromiesięczne dziecko. Czasem też daje mi buziaka po swojemu czyli z szeroko otwartą buzią i jest to najsłodszy buziak na świecie. Poza tym czasem powie takim cienkim, słodkim głosikiem mama, że robi mi się ciepło na sercu. Ma też charakterek, bo gdy coś mu się zabierze lub wyjmujemy go z kąpieli  czy też zakażę mu coś robić i zrobię ojoj ręką to jest ogromny wielki wrzask i złość. Uwielbia nadal inne dzieci, tuli się do nich, łapie za rączki, robi cacy. Potrafi dzielić się swoim ulubionym biszkoptem oraz pić ze szklanki mamy lub taty. Ogółem mamy problem z podawaniem mu płynów innych niż mamusiowe mleko.

Nadal nie pełza, nie raczkuje, za to gdy poda mu się dłonie podciąga się do stania. A w łóżeczku już sam potrafi wstać. Trzymany pod paszki próbuje stawiać kroczki. Jest bardzo cwany, bo na podłodze nie znosi leżeć na brzuszku i kończy to się wrzaskiem, o przekręceniu na plecy z brzuszka mowy nie ma a na łóżku gdzie jest miękko potrafi turlać się plecy-brzuch i tak wkoło. Nadal szybko się nudzi i najlepszą zabawką jest mama. Szczerze jeszcze mam ochotę coś mu kupić nowego do zabawy, ale powstrzymuję się, bo wiem, że i tak pobawi się parę minut albo i wcale. Najlepsze zabawki to te rzeczy, które zabawkami nie są czyli dekielki, łyżeczki, miseczki, kubeczki, spodeczki i inne plastikowe/drewniane akcesoria kuchenne. Do tego dochodzą butelki plastikowe, kartony i piłeczki. A na spacerach zachwyca się zwierzętami, które próbuje dotknąć. Fontanny wzbudzają jego zainteresowanie i falę pisków, a kwiatki i listki są zrywane i jeśli mama nie zdąży zareagować to trafiają do buzi.

Jest ogółem dość ciężki i odczuwa to mój kręgosłup. Ze starym wózkiem też odczuwałam mocno jego wagę, bo 15kg wózek plus 12kg dziecko i jeszcze jakieś torby czy zakupy i pchać było już ciężko. Kupiliśmy więc spacerówkę terenówkę, nieco lżejszą, bo teraz to 10kg. Nasz wybór padł na bebetto rainbow i jestem zadowolona z tego wyboru. Na wakacje jak znalazł, bo super się składa i pokona różne wertepy. Oczywiście trzeba było uzupełnić braki garderoby Młodego i na wyprzedaży w smyku obkupiliśmy się w body na 86cm oraz bluzy na 92cm. Ciągle nie mogę uwierzyć, że już takie duże ubranka zaraz będzie nosił. Obecnie na użyciu są ubrania na 80cm oprócz spodni, bo Młody ma grube uda i musi nosić większy rozmiar spodenek.

Jestem trochę w szoku, że już taki duży i rozumny z niego chłopiec jest, że to już nie jest mój słodki dzidziuś czy bobas. Teraz to już chłopaczek jak złoto. Uwielbiam jego śliczne niebieskie oczka i te usteczka tatusia, zresztą jak każda mama uważam, że moje dziecko jest śliczne i cudowne, takie słodkie do wycałowania. Szkoda mi tylko, że on tak szybko rośnie a czas tak szybko płynie. Nim się obejrzę będzie miał roczek, a mój świat bez niego już istnieć nie może, nie pamiętam już jak było przed nim ( prawie nie pamiętam). 

3 komentarze:

  1. Super się rozwija. :) Takie przytulanie musi być mega urocze. Mi się serce rozczula, kiedy Nadia rączki wyciąga. :)

    OdpowiedzUsuń