wtorek, 17 marca 2015

Tasiemkowe jajko

Korzystając z wolnego weekendu męża i względnie zdrowych bratanków pojechaliśmy w odwiedziny do rodziny. I tak ostatni weekend spędziliśmy na pomorzu, a dokładniej w Gdańsku i okolicach.
Żródło: mapa.zumi.pl/gdansk

Nasza podróż minęła względnie, Szymon odzwyczaił się od dłuższej jazdy, a nawet jazdy samochodem ogółem. Przez pierwsze 40 minut drogi był spokojny, patrzył przez okno lub bawił się zabawkami.

Niestety po tym czasie zmęczył się i zaczął marudzić. Co gorsza zaczął strasznie płakać przez co zgrzał się a my wypatrywaliśmy jakiegoś zjazdu (na "siódemce" nie tak łatwo). Na postoju Młody podjadł sobie oraz uspokoił się na tyle, że włożony do fotelika już tak mocno nie płakał i marudząc okropnie zasnął. Na szczęście obudził się już w Gdańsku gdy byliśmy już prawie u celu wyprawy. Odwiedziny u brata jak zwykle minęły szybko i głośno. Mąż został zarekwirowany przez bratanków, a ja z Szymkiem spędzaliśmy czas z wujkiem. Dzieciaki też trochę pobawiły się z Młodym. 

Sobotni wieczór i niedzielę spędzaliśmy u mojego drugiego brata oraz Sylwii. Wieczór był dość przebojowy,  bo Laura, która cieszyła się z przyjazdu Dzidzi nie bardzo umiała się z nią bawić. Późnym wieczorem gdy już dzieci udało się uśpić, można było spokojnie porozmawiać, co jakiś czas uciszając mężów, którym zdarzało się głośniej dyskutować. W niedzielę Laura i Szymek zacieśniali więzy, tatusiowie zajmowali się potomstwem i sobą, a my miałyśmy trochę czasu dla siebie. 

Wspólny spokojny czas spędziłam z Sylwią na rozmowach i robieniu jajek wielkanocnych. Przyznaję się,   że to ja chciałam, bo tak dawno nie miałam czasu ani możliwości porobienia rękodzieła. No, musiałam wykorzystać sytuację.
Jajeczka robiło się bardzo przyjemnie, ręce pracowały a mamy sobie gadały. Doszłyśmy do wniosku, że już teraz wiemy czemu powstawały koła gospodyń wiejskich, które spotykając się coś tam zawsze dłubały w rękach. Tak powstawały jajeczka:

A to moje jajeczko karczoch z kwiatkami robionymi przez Sylwię, która wytłumaczyła mi jak się je robi.




Pozwoliłam sobie jeszcze zrobić jedno zdjęcie z tylko kilkoma jajkami z imponującej kolekcji Sylwii. Jajeczka z tasiemek są śliczne i takie wesołe, a więcej dzieł Mamy Laury możecie obejrzeć na jej stronie fb Wyroby Mamy Laury.

Follow my blog with Bloglovin

14 komentarzy:

  1. Piękne! Moja siostra robi podobne, ale nie tak ślicznie przyzdobione kwiatkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, te kwiatki są prześliczne :)

      Usuń
  2. Wow! Śliczne! Do domu na święta idealna ozdoba. Takie własnoręcznie wykonane jeszcze dodatkowo cieszą oczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, to prawda jak się samemu zrobi to cieszy dwukrotnie.

      Usuń
  3. Śliczne są te jajka. Super, że weekend spędziliście w miłym towarzystwie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedziałabym w świetnym towarzystwie ;) dziękuję

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Dużo myślę, że jej nie trzeba. Jak dojdzie się do wprawy z tymi tasiemkami to idzie całkiem szybko :)

      Usuń
  5. Przepiękne jaja. Prawdę mówiąc ja to bym się chętnie do takiego koła gospodyń (nie koniecznie wiejskich) zapisała i spędzała tam trochę czasu z ogromną przyjemnością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, tylko niestety u nas nic takiego (na razie) nie ma. Są tylko kółka dla dzieci, dla dorosłych nic nie ma, a szkoda.

      Usuń
  6. Wow, respect :) nie dla mnie takie dziergania

    OdpowiedzUsuń