środa, 11 marca 2015

Szósty miesiąc Szymona

Kolejny, szósty już, miesiąc życia mojego synka minął nawet nie wiem kiedy. Może dlatego, że to był luty? Krótki miesiąc i te sprawy. Nie oszukuję się, że miesiąc krótszy. Tak po prostu już jest z tym czasem.


W szóstym miesiącu życia Szymon spędzał więcej czasu z tatą. Mama sobie szalała. Odwiedziła fryzjera, kosmetyczkę i pojechała na spotkanie blogerów. Ogółem działo się w życiu mamy o wiele więcej.

Nasza mała rodzinka ma już za sobą pierwsze dłuższe rozstanie, znaczy Szymon i mama rozstanie, a tatuś opiekowanie się dzieckiem. Młody dzielnie zniósł rozłąkę - śmiem twierdzić, że za bardzo braku mamy nie odczuwał. Tato go karmił mleczkiem mamy, dał pyszną marchewkę, usypiał z piżamą pachnącą mamą nosząc na rękach - rozpusta. Było dobrze. Na początku ciągle myślałam o nich, co robią, jak sobie radzą. Później gdy spotkanie się zaczęło już mniej rozmyślałam, bo działo się tyle ciekawego. Tyle ludzi, rozmów, ciekawych tematów, że o upływającym czasie przypominały mi... moje piersi domagające się albo miejsca w staniku albo opróżnienia. 

Wracając do tematu głównego, to w szóstym miesiącu życia mój maluszek posmakował pierwszych pokarmów. Owszem wedle zaleceń WHO powinno się karmić piersią do ukończenia szóstego miesiąca życia i dopiero potem podawać pierwsze pokarmy. My zaczęliśmy na tydzień przed skończeniem sześciu miesięcy, bo młody po prostu był na to gotowy. Jestem nadal zachwycona tym, jak ładnie je i mu smakuje.

Ponadto długo wyczekiwałam, aż synek w końcu zacznie się przekręcać z plecków na brzuszek. No i nie doczekałam się tego aż do poprzedniego tygodnia. W lutym był moim zdaniem skok rozwojowy, nawet nie jeden. Szymek zaczął zaśmiewać się, miał etap pięknego gaworzenia, po czym zauważył, że można też kaszleć i chrząkać więc porzucił gaworzenie. Nauczył się już całkiem ładnie chwytać i trzymać grzechotki oraz butelkę, tak samo jak zaczął sam sobie wkładać smoczek do buzi. Na początku nieporadnie mu to szło, ale teraz to już całkiem nieźle. Z innych zdolności ruchowo-manualnych to podnoszenie pupki leżąc na pleckach i kręcenie główką było głównymi ruchami. Młody pięknie odpowiada już uśmiechem na uśmiech, a nawet uśmiecha się gdy ktoś na niego spojrzy lub odpowie na jego zaczepkę - oj tak zaczepiać też się nauczył.

Poza kolejnymi etapami rozwoju osiąganymi w tym miesiącu, nadal powtarzaliśmy te same czynności - spacery, wspólne drzemki, zabawy, noszenie itd. Trochę też podróżowaliśmy - byliśmy w Olsztynie odwiedzić chrzestnego (a mama spotkać się z koleżanką ze studiów). Odwiedziliśmy restaurację Port 111 w Iławie oraz odwiedzaliśmy dziadków i pradziadków, a i my byliśmy odwiedzani również. Kupiliśmy nową chustę, tym razem już prawdziwą skośno-krzyżową, i motanie stało się prawdziwą przyjemnością

Na koniec mogę napisać, że w szóstym miesiącu życia definitywnie pożegnaliśmy z Szymonkiem kolki! 
Moje dziecko od razu stało się bardziej żywe i wesołe, biedaczek umęczył się przez tyle miesięcy.







7 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie akwarium to nr 1 w skupianiu uwagi dziecka :)

      Usuń
  2. Dla mnie to wciąż trudny temat, rozstanie z córeczką. Potrafię jedynie wypuścić mojego męża na godzinny spacer, ale nikogo innego nie zostawiłabym z nią.
    Nie ma co aż tak sztywno trzymać się zaleceń. Ja jestem nieco rozdarta, ponieważ moja córeczka ma 4,5 miesiąca, karmiona piersią, od tygodnia 2 razy dziennie dokarmiana mm, widzę, że domaga się czegoś więcej. I nie mam pojęcia co z tym fantem zrobić.
    Ale powiem Ci, że to akwarium to genialny pomysł dla dziecka. Musze się nad tym zastanowić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda kobieta jest inna, ja potrzebuję oddechu od dziecka, taki niespokojny ze mnie duch jest. Choć akurat mężowi mogę zostawić Szymka na długo i nie martwię się, bo wiem, że on dobrze się zajmie synem. Inaczej niż ja, może mniej sprawnie, ale zaopiekuje się nim równie dobrze jak ja.
      Akwarium jest wspaniałym uspokajaczem - czasami jak muszę coś zrobić na już a młody niespokojny to go przed akwarium w leżaczku kładę i mam nawet 15 minut spokoju - a moje dziecko taki sam niespokojny duch co mama :)
      Odnośnie dokarmiania - warto skonsultować to z dobrym pediatrą, może coś zaradzi oprócz dokarmiania mm, może czas na kaszkę ryżową albo pierwsze posiłki?
      Na szczęście u nas nie trzeba było dokarmiać mm (mimo "dobrych" rad) po prostu gdy miałam kryzys laktacyjny poczytałam co robić by rozbudzić laktację i po paru ciężkich dniach na nowo miałam dużo pokarmu :)

      Usuń
  3. Śliczne zdjęcia. :) Widzę, że synek zrobił wiele postępów, zresztą rodzice też. :) Ja nadal rozmyślam co się dzieje, gdy moja znika na pewien czas z tatą, lub dziadkami. Co do akwarium to moja Kinia potrafi naprawdę dłłługo przed nim siedzieć i podziwiać rybki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale słodziak. Dobrze,że kolki już przeszły.

    OdpowiedzUsuń
  5. czas leci jak szalony :) to długo te kolki się trzymały Was

    OdpowiedzUsuń