poniedziałek, 30 marca 2015

Siódmy miesiąc pierwszego roku

Niedawno pisałam o moim półroczniaku, a tu proszę już siedem miesięcy. Toż to już nie bobas a chłopaczek prawie! 

Każdy kolejny miesiąc mam wrażenie, że mija coraz szybciej , a moje dziecko rozwija się w trybie ekspresowym. Nie tak dawno wypatrywałam kiedy w końcu przekręci się z plecków na brzuszek, a teraz tylko patrzeć a on już leży na brzuchu. Młody coraz bardziej lubi leżeć na brzuszku, jeszcze denerwuje się gdy spod rączek uciekają mu zabawki i tylko patrzeć aż zacznie pełzać. Oprócz leżenia na brzuszku właśnie młody próbuje przesuwać się, na razie kręci się dookoła, ale już w wannie podnosi dzielnie pupę do góry.

W dodatku teraz trzeba uważać, bo Szymek ma już sprawne rączki. Potrafi sam wkładać sobie smoczka, wyjmować i bawić się nim. Łapki ma sprawne, szybkie i lepkie - teraz już trzeba uważać co gdzie leży, bo siedząc z nim przy stole zwyczajnie zbiera z niego wszystko. Dziś wylał swoją kaszkę pod nieuwagę taty. Poza tym coraz sprawniej manewruje zabawkami. Powoli trzeba mu wyszukiwać nowych, bardziej zmyślnych zabawek i z milionem gadżetów, wtedy jest szansa, ze zabawi się nimi dłużej niż pięć minut. Chyba, że to najzwyklejszy spodek, plastikowa miseczka, kubek, podstawka pod kubek, drewniana łyżka, karton i inne codzienne rzeczy, one są mega interesujące! Lubi też poznawać twarze i ciała wszystkich osób, które mu na to pozwolą, mamę łapie za okulary i usta, tatę za włosy na głowie i klatce piersiowej, dziadka za brodę... Coraz lepiej siada. Sam jeszcze nie usiądzie, leci na boki, ale w krzesełku do karmienia czy na czyiś kolanach siedzi już całkiem stabilnie. Nic jednak się nie zmieniło w kwestii nudzenia się. Nadal po paru minutach zabawy zaczyna marudzić, gdy leży na pleckach i mu się znudzi to nie ma problemu bo przekręci się na bok lub brzuszek, gorzej jeśli leżał na brzuchu.

W tym miesiącu młody był na przetykaniu kanalika łzowego w Olsztynie. Od tamtej pory jeszcze bardziej nienawidzi czyszczenia oczu, noska i nakładania czapek. Oprócz wyjazdu do Olsztyna, byliśmy też na weekend w Gdańsku. Cóż droga nie minęła już różowo, jak wtedy gdy miał niespełna trzy miesiące, ale daliśmy radę. Staramy się też odwiedzać rodzinę i znajomych więc Szymek znów przyzwyczaja się do jazdy samochodem. Codziennie też spacerujemy. Gdy jest ciepło to nawet dwa razy dziennie. Najczęściej jednak nasz spacer trwa dwie, dwie i pół godziny więc najczęściej wystarcza mi czasu na jeden taki spacer. Młody coraz mniej śpi już na spacerach i powoli powinnam myśleć o przesadzeniu go do spacerówki, ale odwlekam ten dzień ile mogę, bo chcę aby przesiadając się do spacerówki już sam siedział.

Młody jest coraz większy - waży już ponad 10kg i mierzy 73cm. Duży z niego chłopak i bardzo fajny ;) 
Zrobił się z niego mały śmieszek, co chwila się uśmiecha i chichocze oraz gadułka. Jest bardzo kontaktowy, zaczepiany potrafi się roześmiać w głos oraz potrafi sam zaczepiać bardzo specyficznie pokasłując. Na razie nie boi się dorosłych, czasem zawstydzi, ale generalnie "idzie" do każdego. Uwielbia inne dzieci. Na szczepieniu cały czas łapał za rączkę inną dziewczynkę, a gdy byliśmy w odwiedzinach u kuzynki aż wyrywał się do jej córeczki. Bardzo lubi też swoje odbicie w lustrze i zabawę w akuku oraz robienie wiaterku kocykiem. Uwielbia też zwierzęta, niezmiennie rybki zwracają jego uwagę, ale teraz już z nimi gada po swojemu. Zaczął zauważać też inne zwierzęta - koty i psy. Szczególnie lubi naszego rudego kundelka, za którym wodzi wzrokiem i wyciąga do niego rączki. 

Pewnie jest jeszcze wiele nowych rzeczy w jego rozwoju, o których zapomniałam napisać, bo on teraz tak wiele rzeczy zaczął robić aż nie sposób wszystkiego zapamiętać. Kolejny miesiąc zaczynamy. Ciekawa jestem ile postępów zrobi i jak zmieni się ten nasz chłopaczek.

6 komentarzy:

  1. Przetykanie kanału łzowego wygląda masakrycznie - widziałam w szpitalu, jak robili niemowlakowi, miałam 12 lat a do tej pory to pamiętam.
    My też zaraz skończymy 7 miesięcy :)
    Ehh, nie dość, że człowiek ma mało włosów na głowie to dzieci nas jeszcze dodatkowo pozbawiają kolejnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak wygląda ten zabieg, bo pielęgniarka zabrała nam Młodego do zabiegowego i oddała po pięciu minutach zapłakanego. Mimo jego płaczu dobrze, że mnie tam nie było, bo pewnie bym im dziecko wyrwała z rąk i nie pozwoliła zrobić zabiegu...

      Usuń
  2. My na szczęście nie musieliśmy przetykać kanalika, ale nie wiem czy bym chciała być przy takim zabiegu, bo słyszałam, że to nic przyjemnego.
    Faktycznie duży z Niego chłopak ;) Nasz mały 12 kwietnia będzie miał 9 miesięcy i waży troszkę ponad 9kg. Jak miał ok 6 już sam siedział i tak na prawdę po 4 miesiącu już jeździł w spacerówce, bo najzwyczajniej w świecie z niej wyrósł i mu było niewygodnie, bo gondolkę mieliśmy na 74 cm, a on już wtedy nosił rozmiar 74 i jak był naubierany (zima) to mu było niewygodnie i płakał i nie chciał siedzieć we wózku. ;) Aktualnie staje przy wszystkim, zrywa ze stołu, pełza po całym domu, na sekunde nie można go spuścić z oka, bo w sklepie np chomikuje wszystko z półek do wózka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasz miał do 6-tego miesiąca kolki i dopiero jak się skończyły to zaczął nam śmigać w rozwoju :)
      My kupiliśmy wielką gondolę navingtona z myślą o jesieni i zimie, do tej pory ma w niej luzy i jeszcze nie strajkuje. W sumie podkładam mu poduszkę pod plecki żeby miał wyżej i coś widział to może dlatego. Nie chcę się spieszyć, bo jestem przeczulona na punkcie kręgosłupa. No i muszę wyszorować spacerówkę, bo odziedziczyliśmy ją po bratanku ;)

      Usuń
  3. Zabieg to na pewno nic przyjemnego, współczujemy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Spory ten twój synek :) Fajnie się rozwija :)

    OdpowiedzUsuń