czwartek, 19 lutego 2015

Seria irytujących pytań

Kto tych pytań nie zna,
zadawane przez niezliczoną ilość osób lub jedną bardzo wścibską.
O dziwo ludzka dociekliwość nie zna granic i to o co czasami pytają,
 podnosi nieziemsko ciśnienie.


Źródło: Internet
Pytania te zaczynają się już w czasach młodości, ale to nie o nich.
Dziś zaczniemy od pytań, które występują gdy według wg pewnych osób jest się w odpowiednim wieku do parowania, ślubowania i rodzenia dzieci.


Masz sympatię / chłopaka / dziewczynę?  - mnie na szczęście to pytanie ominęło, bo z moim obecnym mężem zaczęliśmy się spotykać po mojej studniówce. 
Za to moja przyjaciółka nie mogła znieść myśli o jakiejkolwiek uroczystości rodzinnej, 
bo już wiedziała jakie pytanie będą zadawać i insynuować jej,
 że jeśli już, teraz, natychmiast nie znajdzie sobie partnera to grozi jej staropanieństwo.

Kolejne pytanie występuje gdy już ma się tego chłopaka/ dziewczynę/ sympatię, a brzmi: 
Kiedy ślub? lub kiedy się zaręczycie? 
- oj tak, to pytanie występuje często, bo jak się nie spieszysz ze ślubem to trzeba koniecznie o ten ślub zapytać i jest kolejne pytanie: 
Jeszcze o tym nie myślicie? 
a jak ślub występuje stosunkowo za szybko dla pytającej osoby dochodzi pytanie: 
A dlaczego tak się spieszycie?
Oczywiście potem są jeszcze setki pytań szczegółowych, ale to pominę.

Kiedy dziecko?

Tak, to bardzo dobrze znane pytanie, często występujące po np. ślubie.
 Ulubione pytanie cioteczek i innych dociekliwych osób. 
I nie ma na nie idealnej odpowiedzi. 
Przerobiłam wiele odpowiedzi, typu za jakiś czas, jak znajdę pracę (to było skuteczne dopóki nie znalazłam pracy), i inne terminy, kiedyś w złości podałam konkretny rok i miesiąc, żałuję  że nie dodałam dnia i godziny. Starszym osobom odpowiadałam jako katoliczka: Jak Bóg da. Na co kiwały głowami i mówiły: No, tak. I to była odpowiedz zamykająca usta rodzince. 
Jednak jak jeszcze wspomnę w tym wpisie tego pytania nie powinno się zadawać - nikomu! 
Dlaczego?
Kto wie czy dana osoba chce mieć dziecko, może mieć dziecko, nie poroniła dziecka, leczy się a przynajmniej to tak osobista sprawa, że nie każdy chce o tym rozmawiać.

Jeśli jesteś już w ciąży pojawia się szereg pytań i  czasem domysłów. 
Kiedy urodzisz/ Na kiedy masz termin? 
 wiadomo orientacyjnie to lekarz powiedział, ale jeśli nie ma się ustalonego terminu cesarki, to tak dokładnie się nie wie kiedy się urodzi. 
To pierwsze pytanie z serii ciążowych, po nim następuje jakże popularne pytanie: 
Chłopiec czy dziewczynka?
W naszym przypadku do 31 tygodnia ciąży nie znaliśmy płci więc wiele osób puszczało oczko lub oburzało się, bo na pewno wiemy tylko powiedzieć nie chcemy i byłam naciskana by nie wygłupiać się i w końcu powiedzieć jakiej płci będzie dziecko. 
Gdy już wiesz jaka będzie płeć dziecka pojawia się pytanie:
  Nie wolałabyś dziewczynki/chłopca? 
Serio, takie pytania też się zdarzają! A prawda jest taka, że dla matki najważniejsze jest by było zdrowe a nie to jakiej płci by wolała mieć dziecko.

ach i jeszcze pytanie o imiona:
Jak będzie miało na imię?/ Macie już wybrane imię?
Dlaczego takie? A czemu nie inne?

Kiedy już przejdzie się serię pytań o legalizację związku i pierwsze dziecko, zaczyna się druga seria pytań.
Zaczyna się od pytania: 

Karmisz? 

Czasami mam ochotę odpowiedzieć: 

 Nie, głodzę! 

ale wiem, że w domyśle pytającego jest czy karmi się piersią więc gryzę się w język. 

Oczywiście seria pytań o dziecko jest długa, są pytania jak śpi, jak je, ile je, jak często je, czy jest grzeczne (?), jakie jest w nocy, czy ma kolki, czy już się uśmiecha, raczkuje, pełza, ..., itp.

Jednak niech nikogo nie zmylą te pytania o dziecko!
Bardzo szybko  (a już na pewno po jakimś czasie) ktoś zada pytanie,
 mnie osobiście doprowadzające do szewskiej pasji, do furii, do białej gorączki i ... mam tu pełno określeń najwyższego stano złości jaki u mnie wywołuje.

Co to za pytanie?

Otóż:

Kiedy kolejne dziecko?

Jak pierwszy raz usłyszałam to pytanie to wyglądałam jak postać z kreskówki : 
Źródło: Internet

a usłyszałam je podczas połogu, bodajże dwa/trzy tygodnie od porodu, więc zrozumcie tyłek bolał, szwy jeszcze ciągnęły (miałam 10), młody miał kolki, nawał mleczny, chodziłam jak zombi i byłam na emocjonalnej huśtawce.
Pewnie miało być żartobliwie, ale jak to usłyszałam miałam ochotę rzucić takimi krwistymi epitetami, że niechybnie tej osobie by uszy zwiędły a mnie piorun strzelił za karę. 
Mając w głowie same niecenzuralne wyrazy i spojrzenie mordercy odpowiedziałam pytaniem: 
Ledwo urodziłam a już mam być w ciąży? Po...ło Cię? 

Kolejnym razem gdy je usłyszałam:
Źródło: Internet
miałam ochotę zamordować, rozszarpać na strzępy itp., serio, moje dziecko jeszcze nie skończyło pół roku a ludzie pytają mnie o kolejne! 

Już na samą myśl, że ktoś kolejny raz może mi zadać to pytanie  powoduje, że jeże się jak kot:
Źródło: Internet

To chyba dla mnie najbardziej drażliwe pytanie.

Pytanie Kiedy dziecko / kiedy kolejne dziecko?  powinno być zakazane!
Tak zakazane, bo jak już pisałam wyżej skąd wiadomo,
 że te osoby po pierwsze chcą mieć dziecko lub dzieci,
drugie a może oni nie mogą mieć dzieci i to pytanie ich bardzo zaboli. 
Nikt nie pomyśli, że takimi pytaniami, może komuś wbijać szpilę w serce i krzywdzić.

Tak dla zastanowienia się dla tych co uważają to pytanie za normalne lub nawet żartobliwe gdy zadają je kobiecie w czasie połogu.
I chociaż nóż mi się otwiera w kieszeni gdy kolejna osoba z rodziny zadaje to pytanie, 
odpowiadam spokojnie tak samo, gdy pytano mnie o pierwsze: Jak Bóg da to będzie.
Nie chce mi się już mówić na przekór, że kolejnego może nie będzie, że nie teraz, nie chce mi się podawać dat, bo to rodzi dalszą dyskusję. Ot a to ładnie zamyka usta pytającego. (bynajmniej w naszej rodzinie).

Niestety te niby normalne pytania często doprowadzają na skraj złości osobę pytaną, więc jeśli ktoś chce zadawać takie pytania niech najpierw zastanowi się, jak on/ona by się czuł/czuła gdyby im zadano takie pytanie.
 Wiadomo, że często zadaje się te pytania, bo innym też je zadawano i zapewne też one irytowały.

Oczywiście to tylko część irytujących pytań, które zostają zadane przez wiele osób tak wielu osobom.

9 komentarzy:

  1. Kiedy 2 dziecko... kiedy 2 dziecko... kiedy 2 dziecko.... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie drugie to się zacznie - planujecie jeszcze jedno? ;) Pozdrawiam

      Usuń
  2. A tam, a mnie to chyba już tak nie rusza... odpowiadam, że jak przyjdzie pora to będzie drugie :) Trzeba z tym żyć, ludzi nie zmienisz :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż może jak Szymon będzie starszy to nie będzie mnie już tak ruszać, ale strasznie się uczuliłam na to pytanie gdy zadano mi je ledwo co po porodzie, który był bardzo ciężki i już kilkakrotnie w ciągu niecałych sześciu miesięcy od porodu. Czuję się naciskana, jakby to był mój obowiązek rodzić jedno dziecko po drugim, zachodząc w ciążę zanim zdążę choć trochę odchować dziecko. Wiadomo każdy ma inne spojrzenie na te sprawy, ale spotkałam osoby, które mają problemy z poczęciem dziecka i te pytania strasznie ich bolały.

      Usuń
  3. Mnie nie denerwują takie pytania. Kiedy 2gie tym bardziej nie - bo planuję niedługo - więc odpowiadałam, że za rok i wszystkich zatykało i cisza :-D
    Jedyne pytanie, którego szczerze nie cierpię to: "Ile ważysz?" w każdej formie. Nie jestem kruszyną. Dużo przytyłam w ciąży. Nie mam ochoty przy całej rodzinie opowiadać ile ważę- szczególnie, gdy obok siedzą chudziny po niecałe 50kg... Jeśli pytają przyjaciółki, to mi nie przeszkadza ;)

    A najbardziej lubiłam, jak się każdy pytał jak się czuję, kiedy byłam w ciąży :D Wszyscy się o mnie martwili !! :D Mi się podobało :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję ślubu :) Mnie nie irytowało ono gdy już mieliśmy wstępnie plan, ale wcześniej gdy byliśmy rok,dwa, trzy w związku zaczęły się pytania. Niby niewinne, ale czasem irytowały. W ciąży każdy mnie naciskał na poznanie płci mojego dziecka, której sami nie znaliśmy przez to bardzo mnie irytowało połączone z "jasne, nie znasz, ty nie chcesz powiedzieć, weź mów, nie wygłupiaj się". Pytania ile ważysz nikt mi nie zadaje - na szczęście, choć pewnie odpowiedziałabym po prostu, że za dużo ;) Myślę, że pytania robią się irytujące gdy zadaje je niewłaściwa osoba, albo tak jak u mnie zaczynają się w nieodpowiednim momencie i są do nich dodawane głupie komentarze.

      Usuń
  4. Jak ktoś się pyta, to najpierw niech sam odpowie na pytania, a potem dopiero zaspokaja swoją ciekawość. A całkiem na serio, niech się zajmie sobą :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciebie pytają ;) u mnie stwierdzają, że drugie to koniecznie.... :O słabo mi się robi

    OdpowiedzUsuń
  6. O tak... No czas na drugie, oj nie będzie ci się chciało potem, stara się robisz. Jak płachta na byka!

    OdpowiedzUsuń