wtorek, 3 lutego 2015

Kolejny miesiąc, piąty miesiąc

Kolejny raz mam ochotę napisać, jak ten czas szybko mija.
Ano mija, a Młody rośnie.


Piąty miesiąc życia naszego synka zaczął się niefortunnie chorobą.
Jak pisałam wcześniej w tym wpisie Szymek złapał katar, którego następstwem było zapalenie płuc i tygodniowy pobyt w szpitalu.
I ta cała choroba z pobytem w szpitalu całkiem rozgromiła nasz system.

Szymon przestał zasypiać samodzielnie w łóżeczku i na nowo walczymy by sam zasypiał.
Do tego powróciły problemy brzuszkowe co jeszcze bardziej utrudnia funkcjonowanie, bo nie chce zasnąć sam ani pospać dłużej nie może.

Poza tymi niezbyt przyjemnymi sprawami to Szymek jest coraz bardziej kontaktowy, wesoły, ruchliwy i rozkoszny.

Mogłabym całować go całymi dniami,
robić do niego śmieszne miny i łaskotać byle by tylko widzieć jego uśmiech i słyszeć te pierwsze chichotki.

W styczniu przez chorobę ominęło nas szczepienie i szczerze się go obawiam, 
jak młody je zniesie po chorobie i przy jego problemach z brzuszkiem.

Ponadto Szymka odwiedzali goście, 
raz ciocia M., dziadkowie, ciocia B. z dzidzią w brzuszku oraz jego starszy o 11dni kuzyn.

Szymon też sporo jeździł gdy już wyzdrowiał,
był u pradziadków i z rodzicami na zakupach, był z rodzicami w restauracji na kolacji,
 został z babcią i dziadkiem gdy rodzice poszli do kina.
Właśnie rodzice pierwszy raz wyszli sami bez dziecka, ponadto poszli pierwszy raz od dłuższego czasu do kina więc już całkiem super. 
Chodziliśmy na spacery w śniegu i po wodzie - taka pogoda, Szymon poznawał nasze pieski,
odkryliśmy, że idealnym uspokajaczem aby móc coś zrobić jest leżaczek z młodym postawiony przed akwarium z rybkami.
Dziecka nie ma, tak jest zapatrzone w pływające rybki - czasami z nimi rozmawia ;)

Podsumowując piąty miesiąc życia Szymonka można powiedzieć, że się działo.

Szymon zaczął coraz więcej i śmielej gaworzyć, uśmiechać się i powoli zaczyna śmiać się w głos,
jest coraz bardziej ruchliwy, zaczyna podnosić pupę, nóżki podnosi wysoko, rączkami chwyta grzechotki - i oczywiście wkłada wszystko do ust, powoli zaczyna się przesuwać na boki i też przekręcać się, ale tylko troszeczkę, już się tak nie buntuje gdy leży na brzuszku i bardzo lubi "siedzieć" na kolanach.

I rośnie szybko, robi się coraz bardziej pulchniutki i pyzaty.

Zrobił się nam z Szymka prawdziwy słodki i kontaktowy bobas, który powoli zaczyna się zawstydzać, 
gdy z tatą szaleją przy lustrze a tatuś robi do niego minki i wydaje różne rozśmieszające dźwięki.


13 komentarzy:

  1. Mamy taką samą książeczkę:) Duży chłopak. Super, że byliście w kinie. .ja czekam na dzień kiedy gdzies wyjdziemy sami ale na razie jeszcze nie chce zostawiać Laury samej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pisalam o tych ksiazeczkach, wg mnie sa rewelacyjne i niesamowicie skupiaja uwage dziecka. Ja juz wczesniej musialam zostawic Szymka pod opieka kogos. innego niz jego tatus i teraz bez trudu poszlismy na dwugodzinny seans :) choc i tak o synku myslalam...

      Usuń
    2. Lenka też lubiła te książeczki :)

      Usuń
  2. Ale rośnie! miesiąc go nie widziałam i tyle zmian! buziaki od Cioci Sylwii i kuzynki Laury :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te zmiany nastepuja skokowo z tygodnia na tydzien a nawet z dnia na dzien :) rowniez calujemy :*

      Usuń
  3. Uroczy Maluch! Och jak ten czas leci, mam wrażenie, że jeszcze niedawno mój Bąbel był taki mały, a tu już 2 latka zleciały :) Dobrze, że od Małego przyzwyczajacie dziecko, że czasami będzie zostawało z kimś innym niż mamusia i tatuś :) U mnie tez Krzyś od Małego był i u babci i parę razy spał tam ze mną, kiedy mąż był na nocce w pracy. Także kiedy miał 4 miesiące i szliśmy z mężem na wesele nie miałam problemu i obawy, żeby go zostawić z moją mamą, bo wiedziałam, że czuje się tam dobrze i zna miejsce i ludzi. Teraz kiedy ma 2 latka i tez zdarzyło się, że potrzebowaliśmy "opieki nocnej" chętnie zostaję u babci czy cioci (moja siostra mieszka z rodzicami) na noc. A mam koleżankę, która nigdy nie chciała zostawiać dziecka z kimś innym poza mężem i Mała pierwszy raz została u dziadków mając roczek, kiedy rodzice szli gdzieś na jakąś imprezę i była histeria... musieli wrócić, bo Mała tak przeżywała. Wiadomo, że nie ma to jak w domu i z mamusiom czy tatusiem, ale czasem człowiek potrzebuję chwili dla siebie i dobrze, żeby dziecko wiedziało, że to nic złego, ze mamusia wróci i że może czuć się bezpiecznie z kimś innym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat pierwsze razy zostawiałam małego jeszcze w ciągu pierwszych tygodni życia na np. godzinę, bo musiałam iść do lekarza. Potem gdy miał 2m-ce musiałam zostawić go teściowej na kilka godzin, żeby pomóc moim rodzicom i teraz nie mam większego problemu, żeby na chwilę go zostawić, bo przyzwyczaiłam się a jemu krzywda się nie dzieje. Z dziadkami też musi nawiązać więź :) Teraz czeka mnie, małego i jego tatę wyzwanie - matka jedzie na cały dzień na spotkanie blogerek. To będzie przeżycie dla nas wszystkich :)

      Usuń
  4. Pięknie rośnie :)
    Choróbsko go wymęczyło ale na pewno wszystko wróci do normy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby szybko wróciło, bo czasem sił brak...

      Usuń
  5. Czas przy dziecku faktycznie strasznie mknie do przodu nawet nie wiadomo kiedy ... niedawno Kinia też była taka malutka, a już zleciało 3,5 roku. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw chcialam by szybko lecial czas, zeby kolki minely a teraz wolalabym zeby jednak wolniej...

      Usuń
  6. Zazdroszczę tego kina, my się wybieramy i zawsze jak już mamy wolny wieczór to nie leci nic ciekawego :(. Szymek pieknie rośnie, szkoda, że dotrwał go to paskudne choróbsko. Oby już was nie nawiedzało.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak to szybko leci. Oby teraz żadne choróbsko już Szymonka nie chwytało.

    OdpowiedzUsuń