sobota, 31 stycznia 2015

Myśli przy przewijaku

Stoję i kolejny raz zmieniam pieluszkę temu mojemu Skarbowi.
On zapatrzony na coś czego ja nie dostrzegam, nie zwraca na mnie uwagi więc sobie tak myślę nad tym moim macierzyństwem.
Nad tym jak bardzo zmieniło się moje życie i czego mi brak.

Pierwsza myśl,

eureka, taka jak pewnie tysięcy innych matek,

brakuje mi snu.

tak sen, magiczne słowo i każdego wieczora ta nadzieja, że może teraz, może właśnie dziś moje dziecko a nuż prześpi całą? no dobra bez przesady ale może chociaż pół nocy. Marzenia, przecież on trzech godzin bez piersi nie wytrzyma.
Nagle jednak olśnienie: 

nie, snu aż tak mi nie brakuje.

To czego mi brakuje w końcu, że tak mnie nuży i dobija.

Ha, monotonnia! 

Wymyśliłam nie ma co, przecież z moim dzieckiem monotonnia? Jak on paru minut w jednym miejscu nie wytrzymuje. Serio. Na macie chwilą i źle, w bujaku- źle, na brzuchu jeszcze gorzej, w łóżeczku- matka nie żartuj i mnie stąd zabieraj, na rękach- no może być, ale nie stój i nie siedź, Ty się ruszaj kobieto...

No to od razu wykluczam brak ruchu.
I nagle mnie uderzyło obuchem,
tak tego to brak mi bardzo- wolności i niezależności.

Przed Szymkiem to wszędzie byłam, wszędzie zdążyłam. Chciałam to pojechałam ot tak bez wielkiej logistyki, planów, bez załatwiania kto zostanie z... albo że trzeba jeszcze to i tamto przygotować.
Nie, to nie jest źle, że mam dziecko.
To ja po prostu jeszcze nie przyzwyczaiłam się, że teraz już nigdy nie będę taka niezależna jak kiedyś, bo teraz to małe, kruche życie zależy ode mnie.

Stałam tak patrząc wielkimi oczami na to moje dziecię patrzące na mnie z bezzębnym uśmiechem i nie mogłam uwierzyć jakie to myśli człowieka nadchodzą przy przewijaku...

7 komentarzy:

  1. Po przeczytaniu Twojego posta uświadomiłam sobie, że mi chyba też tego najbardziej brakuje...
    Sen snem.... da się żyć bez ciągłości snu ale żeby utkwić w domu to już nie dla mnie... cierpię katusze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, dlatego przy każdej okazji staram się by w nim nie siedzieć ;) W weekend koniecznie gdzieś z młodym jedziemy, w tygodniu zostawiam męża i sama jadę po zakupy lub na kawę do kuzynki/koleżanki/przyjaciółki. Robię słowem wszystko, żeby tylko się w domu nie zasiedzieć...

      Usuń
  2. To fakt, tej niezależności brakuje chyba najbardziej...

    OdpowiedzUsuń
  3. Pocieszające jest to, że z czasem ona częściowo wraca gdy dzieci są starsze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zobaczymy, jak to będzie z nami, gdy pojawią się maluchy. Ciągłe siedzenie w domu może jednak bywać uciążliwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami bywa, najbardziej uciążliwe jest gdy doskwiera mocno zmęczenie i samotność.

      Usuń
    2. Czasami bywa, najbardziej uciążliwe jest gdy doskwiera mocno zmęczenie i samotność.

      Usuń