piątek, 16 stycznia 2015

Cztery miesiące minęły

Czas tak szybko ucieka,
noworodek z dnia na dzień staje się niemowlakiem,
a później z każdym kolejnym zauważam coraz to nowe umiejętności.



Jak minął czwarty miesiąc życia mojego synka?
Jakże inaczej znów bardzo szybko.


Szymek z każdym dniem mnie zaskakuje i dziwi.
W grudniu mieliśmy kolejne szczepienie - moje dziecko gorzej płakało przy ubieraniu niż przy kłuciu igłą.

Coraz więcej gaworzy,
śmieje się,
reaguje na spojrzenie, miny i mowę,
odpowiada gdy się do niego mówi,
jest bardzo ruchliwy - rączki fruwają, nóżki kopią, jedynie leniuszek nie chce leżeć na brzuszku i nie próbuje na razie się przekręcać.

Nauczyliśmy go zasypiać samodzielnie w łóżeczku - niestety przez chorobę musimy znów od początku go uczyć samodzielnego zasypiania.

Zmieniły się mu godziny wieczornego zasypiania na noc.
Do końca trzeciego miesiąca zasypiał ok 21, 
a potem sam przestawił się na godzinę 19.
Ma to swoje plusy - spokojny, długi wieczór na odpoczynek,
i minusy- pobudka jest czasami o 4-tej a najczęściej o 5-tej nad ranem.

Zdarzało mu się spać już po cztery godziny w nocy i w dzień też już powoli sam się regulował.
Piszę niestety w formie przeszłej, bo to uległo zmianie przez chorobę.

Nareszcie, w końcu, na szczęście...
... pod koniec czwartego miesiąca minęły kolki!
(jeszcze czasem zdarzy się mu wzdęcie ale już tak sporadycznie, że uważam to za koniec kolek)

W czwartym miesiącu życia Szymon przeżył swoje pierwsze Mikołajki i
Święta Bożego Narodzenia.

Oczywiście dostał piękne prezenty,
był na dwóch wigiliach, a potem ok 20 padł :)

Pod koniec grudnia odbył się także Chrzest Święty Szymonka,
nie obyło się bez przygód, ponieważ w dzień chrztu dwa razy zwymiotował z krwią,
przestraszeni pojechaliśmy na SOR, na którym nie dostaliśmy się do lekarza,
zrobiliśmy więc telefoniczną konsultację z pediatrą i okazało się, że pani doktor od razu wpadła na pomysł, że może to z piersi - strzał w dziesiątkę, Młody nieźle pokaleczył mi ją.
Koniec końców zdążyliśmy na mszę i dziecko jest ochrzczone.

Potem był ciąg dalszy przygód, ponieważ Szymek złapał katar, 
który bardzo szybko przerodził się w zapalenie płuc i początek piątego miesiąca spędziliśmy w szpitalu.
O tym już kiedy indziej.

Co mój Szkrab lubił robić w czwartym miesiącu?
Ciamkać rączki i wkładać wszystko do buzi, a szczególnie palce mamy lub taty, które dorwał swoimi rączkami.
Powoli zaczął bawić się grzechotkami, zwraca uwagę na odgłosy i otoczenie.
Nadal jest karmiony piersią i swój czwarty miesiąc życia zakończył z wagą 7400g.

Poza nowymi zabawami, ciekawością świata, świątecznym okresem Szymek dzielnie jeździł z mamą na spacery, czasem mieliśmy towarzystwo- a to nasz kot poszedł z nami, a to nasz piesek postanowił iść z nami bez smyczki, nawet spacerowaliśmy ze starszym o ponad 2,5 roku kuzynem. 
Spacerowaliśmy w ładne słoneczne dni, częściej w pochmurne,
czasem w mroźne a nawet w piękne słoneczne dni po śniegu i lodzie.

Tak czwarty miesiąc naszego Smyka był bardzo interesującym i intensywnym okresem.
Piąty zaczął się równie intensywnie.

3 komentarze: