niedziela, 9 listopada 2014

Jesteś na drodze - uważaj!

Ostatnio w telewizji można obejrzeć różne spoty społeczne, które pokazują tragedie rodzin osób ginących na pasach lub jadących za szybko.


W piątek jednak kilka zdarzeń skłoniło mnie do refleksji.
Od rana padał deszcz,
na taką pogodę mówią paskudna,
ale paskudniejsze było zachowanie kierowców na drodze.

Z ręką na sercu muszę przyznać się, że sama święta za kierownicą nie jestem,
ale staram się zachowywać ostrożność, jeździć z wyobraźnią i dostosowywać swoje możliwości do pogody.

Może nie jestem super kierowcą, najgorszym też nie - mandatu nigdy nie dostałam ;) 
 ale to co czasem widuje na drogach, parkingach i chodnikach woła o pomstę do nieba.
Czasem zastanawiam się, gdzie ludzie mają swoje rozumy i wyobraźnię.
Nie chodzi tu tylko o prędkość rozwijaną na drogach i w terenach zabudowanych,
o niedostosowywanie się do warunków atmosferycznych,
ale też o parkowanie, zachowanie na skrzyżowaniach, rondach i na chodnikach czy ścieżkach rowerowych.

Wiele razy było mi dane psioczyć za kierownicą czy też na chodniku,
różne rzeczy widziałam:
samochody parkujące na chodniku i ścieżce rowerowej tak, że piesi musieli omijać samochód wchodząc na ruchliwą ulicę czy też brak możliwości przejścia z wózkiem,
parkowanie przed pasami dla pieszych lub przy samym skrzyżowaniu,
wyprzedzanie w miejscach niedozwolonych, 
na zakrętach, 
na trzeciego,
wyprzedzanie samochodów gdy na drugim pasie jedzie rowerzysta,
spychanie rowerzystów na piaszczyste pobocze,
rowerzyści jadący ruchliwą trasą gdy obok jest piękna, nowa ścieżka rowerowa,
piesi bez obejrzenia się wkraczający na pasy dla pieszych - co więcej matki z dziećmi nagle wkraczające na pasy, bo przecież samochody muszą się zatrzymać - ale czy zdążą? 
przechodzenie przez drogę w miejscach niedozwolonych (i to z dziećmi)
przechodzenie przez pasy na "duży" skos,
nawet kobietę na rondzie jadącą rowerem pod prąd (!) 
oj tak to jest zdecydowanie kwiatek, bo wokół tego ronda jest wygodna ścieżka rowerowa.
Oraz wiele, wiele innych zdarzeń, których już nie pamiętam
 a powodowały, że serce podchodziło mi do gardła.

Moją refleksję na temat poruszania się ludzi na drogach i chodnikach spowodowało to co widziałam jadąc z mamą do fryzjera i po ostatnie zakupy przed wyjazdem rodziców.

Zaczynając znowu - pogoda paskudna, deszczowo, mglisto i ... ślisko na drodze,
a tu sznury samochodów, jeden za drugim i to bez bezpiecznego odstępu.

I tak wróciliśmy z miasta z zarysowanymi drzwiami - mimo tego, że zaparkowałam dokładnie w liniach,
byłam wyprzedzana w środku miasta blisko skrzyżowania, na podwójnej ciągłej i pasach dla pieszych - jechałam 40km/h, bo na tej ulicy piesi lubią sobie wejść na pasy nie patrząc czy ktoś jedzie,
samochód wyprzedził tylko mnie i jechał do ronda za kierowcą, który też jechał podobną prędkością co ja.
Pytanie - po co było te wyprzedzanie?
Chyba po to by narazić siebie i innych użytkowników drogi,
przecież padał deszcz i gdyby jakiś pieszy wszedł na pasy, gdyby ze skrzyżowania wyjechał samochód..
mogłaby być tragedia.
Mąż też miał niemiłe zdarzenie - na skrzyżowaniu wymuszono mu pierwszeństwo,
efekt na szczęście tylko przytarty zderzak.
A ojciec wracając z wymiany opon na zimowe widział samochód wbity w słup przy zjeździe do miasta.

Od kiedy zostałam mamą jeżdżę o wiele ostrożniej, rozważniej i myślę co by się mogło stać gdyby...

A mogłoby się stać wiele:
- mogłabym na długi czas nie móc opiekować się swoim dzieckiem,
mogłabym osierocić moje dziecko,
gdybym jechała z dzieckiem to przecież jemu mogłoby coś złego się stać mimo bezpiecznego fotelika,
i najbardziej przeraża mnie wtedy fakt, że rodzice jeżdżący ze swoimi dziećmi narażają je na takie niebezpieczeństwa, bo im się np. spieszy lub nie chce im się nadłożyć drogi aby przejść bezpiecznie przez pasy dla pieszych.

Myślę, że każdy użytkownik drogi powinien uważać na siebie i na innych,
bo przecież na drogach są ojcowie, matki, dzieci.
To właśnie ich narażamy jeżdżąc za szybko lub bezmyślnie,
nie mówię tu już o jeździe po pijanemu czy też pod wpływem substancji odurzających, 
 bo to już przestępstwo.

Zastanawia mnie tylko czemu tak wielu rodziców naraża swoje życie i zdrowie na drogach,
czemu naraża tym samym życie, zdrowie i szczęście swoich dzieci, 
czemu swoim zachowaniem na drogach narażają innych rodziców i inne dzieci,
ile jest przypadków, że przez czyjś błąd płaci ktoś innych,
choćby głośna u nas tragedia z tego roku :
kobieta osierociła 5-cioro dzieci, uderzył w nią samochód, któremu ktoś wymusił pierwszeństwo na głównej drodze,
czy kobieta, która nie dostosowała prędkości do pogody,
przez wypadek straciła swoje nienarodzone dziecko,
albo wiele, wiele innych wypadków, w których zostały osierocone dzieci czy też rodzice stracili swe dziecko.

Nie bez przyczyny tak wiele w TV kampanii reklamowych odnoszących się do tego co dzieje się na drogach,
do pijaństwa, nieuwagi, zbyt szybkiej jazdy...

Czemu tak wiele osób traci zdrowie czy życie, 
traci najbliższych, osieraca i zostaje osieroconym 
przez czyjąś nieodpowiedzialność.

Pamiętajmy, że korzystając z dróg, chodników czy ścieżek nie jesteśmy sami,
myślmy o swoich dzieciach i najbliższych,
myślmy o innych ludziach, którzy możliwe, że są rodzicami,
nawet jeśli nie mamy dzieci ani partnerów mamy bliskich i dla nich też musimy uważać na drodze.
Pamiętajmy o tym, że przez naszą bezmyślność, nieuwagę czy roztargnienie może stać im się krzywda,
w dużej mierze od nas zależy to co się dzieje na drodze.

Uważajmy, bądźmy ostrożni i reagujmy na niebezpieczne zachowania na drogach,
bo nie jesteśmy sami.

1 komentarz:

  1. Niektórzy nie mają wyobraźni. W sumie faktycznie nie ze swojej winy możemy przez innych debili stracić życie.
    M.

    OdpowiedzUsuń