niedziela, 2 listopada 2014

Drugi miesiąc

Tak to już drugi miesiąc mija odkąd mój świat zmienił się,
od kiedy wszystko zaczęło być inaczej.
Po drugim naszym wspólnym miesiącu jest inaczej, lepiej...


Pierwszy miesiąc był ciężki i wspaniały,
kolejny miesiąc życia naszego synka był inny,
może nieco mniej ciężki i wcale nie mniej wspaniały.


W końcu zobaczyłam pierwsze świadome uśmiechy naszego smyka,
a jego uśmiech jest rozbrajający i jest miodem na moje serce.
 
Coraz lepiej radzę sobie z opieką nad małym,
nauczyłam się karmić leżąco (!) co było na początku dla mnie niemożliwe,
coraz lepiej rozumiem swoje dziecko, 
rozpoznaję jego potrzeby choć jeszcze nie jest idealnie i nie zawsze wiem co moje dziecko chce mi zakomunikować.

Na szczęście kolki już powoli przechodzą, 
a przynajmniej trwają krócej i nasz synek już  tak nie cierpi.
Zmieniło mu się trawienie,
teraz muszę wyczekiwać na kupkę, a wcześniej co chwilę zmieniałam pieluchę.
Cera mojego synka wygładziła się i znikły krostki,
pojawiła ciemieniucha, ale z nią też sobie poradziliśmy,
niestety nadal ropieją mojemu maluszkowi oczka.

Ponadto zmieniliśmy rozmiar ubranek
i widzę, że Szymek rośnie coraz szybciej,
jest coraz cięższy i większy,
coraz bardziej kontaktowy.
Już nie śpi cale dnie, 
ma coraz dłuższe okresy czuwania,
jest już taki ruchliwy, 
zaczyna też chwytać nieświadomie rączkami rzeczy - często przez to wyciąga sobie smoczek 
i bardzo się tym denerwuje,
reaguje na mnie i tatusia,
patrzy swoimi mądrymi oczkami na nas, na to co go otacza,
lubi wodzić oczkami za zabawkami z karuzeli,


czasem mam wrażenie, że do nich mówi  - wiem, że to jego pierwsze kroki w gaworzeniu,
uwielbiam jak gaworzy,
jak patrzy na mnie gdy mu śpiewam kołysankę, 
gdy nasłuchuje gdy puszczamy muzykę.
Młody jest też wrażliwszy na hałas,
ostatnio przekonałam się, że nie lubi gdy w domu jest zbyt głośno od rozmów.

Prawdę mówiąc jestem zachwycona każdym jego spojrzeniem, gestem, uśmiechem,
płaczem już niekoniecznie ;)

Miałam pierwszy krótki kryzys laktacyjny,
bałam się strasznie, że mam za mało pokarmu,
że będę musiała wprowadzić mm,
ale na szczęście rozruszało się i mam znów odpowiednią ilość pokarmu do potrzeb dziecka.

W tym miesiącu były nasze pierwsze dłuższe rozstania i kolejnych wiele pierwszych razów,
byliśmy na jesiennych spacerach:




byliśmy na ślubie:

motaliśmy chustę:

"czytaliśmy" książeczkę:

chodziliśmy w kwiatkach i je sprzedawaliśmy:

Co najważniejsze zakochałam się w moim synku,
co na początku było dla mnie trudne, bo myślałam, że miłość do dziecka zaleje mnie falą, 
że w niej się utopię, a tak nie było.
Teraz nie wyobrażam sobie życia bez niego,
kocham go mocno i codziennie obsypuję tysiącem pocałunków.
Kocham go, kocham, kocham...

Teraz macierzyństwo jest dla mnie czymś naturalnym,
choć czasami nadal nie mogę uwierzyć w to, że to moje dziecko,
że to ja go urodziłam, że dałam radę, że to maleństwo powstało ze mnie i męża,
że nosiłam go pod sercem, że urodziłam, że karmię go piersią...

...to wszystko jest dla mnie cudem.


Nasz syn jest dla mnie największym cudem.

 Aż ciekawa jestem jaki będzie nasz kolejny miesiąc i co nam przyniesie :)


6 komentarzy:

  1. śliczny synuś. szkoda, że czasu nie da się zatrzymać, tak pędzi-teraz dwa miesiące za chwilę roczek ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ przystojniak z tego twojego Synka:) Pierwsze miesiące zawsze są pełne wrażeń.
    Z Waszych zdjęć bije szczęście, aż miło się patrzy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny ! Jejku nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę ze mozesz go juz trzymać w ramionach. Kompletnie nie moge sobie wyobrazic jak bardzo zmieni sie moje życie kiedy urodzę synka. Ale doczekać sie nie moge, szczególnie jak czytam takie posty i widzę takie zdjecia :)) buziaki dla Was

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana skąd masz taką ładną czapeczkę (tę siwą)?? Szukałam czegoś podobnego dla mojego synusia ale nigdzie nie znalazłam:( Chusta też fajna sprawa!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czapeczka to prezent od cioci z http://www.oczamimamy.pl/ :)

      Usuń
  5. Super, że wszystko podąża w dobrym kierunku.
    P.

    OdpowiedzUsuń