poniedziałek, 6 października 2014

Awantura o mleko i nie tylko o nie.

Przeglądając fora dla mamusiek lub też czytając komentarze pod artykułami czy wpisami
zauważyłam wielką walkę.

I zastanawiam się skąd w tych kochanych mamusiach tyle zwierzęcej zawziętości oraz... jadu.



O co chodzi w sporze o mleko?
Chodzi o wybór matki czy karmi dziecko własną piersią czy też butelką z mlekiem modyfikowanym.
Niestety często niewinna wypowiedź lub pytanie jednej z mam powoduje lawinę różnego typu wypowiedzi, 
od tych miłych po te najmocniejsze, a czasami nawet wyzwiskach.
(Często też wypowiedziach ni z gruszki ni z pietruszki wcale nie w temacie, 
ot tak po prostu trzeba kogoś skrytykować dla zasady)

I to atakują z niesamowitym zaparciem, nie patrząc na przedstawiane im argumenty.

Najczęstszym zjawiskiem jest atak mamy karmiącej piersią na mamę karmiącą mlekiem modyfikowanym.
I najczęściej ta druga jest głupią wyrodną matką, która krzywdzi swoje dziecko - w najlżejszym przypadku.
Z drugiej strony ta karmiąca piersią jest staromodna, nie idzie z duchem czasu, jest niedouczona i pozwoliła zakuć się w kajdany kp, być zniewoloną służką dziecka oraz jego ojca.

I nie, nie bronię tu ani jednej ani drugiej strony.
Ja się po prostu dziwię.

Walka między idealnymi mamuśkami toczy się nie tylko o mleko, 
ale też o pieluszki, smoczki, szczepionki, ubranka, wdzianka, zabawki, czkawki, kupki i zupki.
Dosłownie o wszystko co się tyczy maluszka.

Jak to możliwe, że kobiety tak mocno kochające i dobre, a wręcz chcące uchodzić za idealne matki,
są zarazem tak zakłamane, fałszywe i pełne frustracji?

Dlaczego kobieta karmiąca piersią jest lepsza od tej karmiącej mm i  na odwrót? 

Dlaczego strona atakująca wraża się tak ostro, przecież nie o nią i jej dziecko tu chodzi?

Dlaczego jedna chce narzucić "jedyną właściwą wg niej prawdę" drugiej kobiecie jednocześnie nie chcąc by ktokolwiek cokolwiek jej narzucał?

Najwięcej mocnego dialogu (choć ja bym tego dialogiem nie nazwała) jest w kwestii wyżywienia maluszka, 
poczynając od sposobu karmienia poprzez wprowadzanie nowych pokarmów po żywienie dużego dziecka.

I najbardziej uderza mnie fakt, że wiele tych idealnych atakujących mam wcale nie przyjmuje do wiadomości, że każdy ma prawo decydować o sobie i swoim dziecku, 
że każdy ma prawo wolnego wyboru,
że każdy chce dla swojego maluszka jak najlepiej,
i czasami brną ślepo ze swoją jedyną słuszną racją oraz ostrymi słowami krzywdzą innych nie patrząc, 
że ktoś dokonał takiego wyboru nie tylko z własnej wygody, ale też z konieczności.
(Rzecz się tu tyczy najczęstszych ataków matek karmiących piersią na matki karmiące mm)

I choć sama nie pochwalam pewnych wyborów innych, 
dziwię się np. rezygnacji z karmienia piersią tłumaczonym wygodą karmienia mm
(bo w nocy ona może spać a mąż poda butlę dziecku),
czy też krytykuję np. podawanie niespełna rocznemu dziecku słodyczy,
to nie wyzywam nikogo przy tym, nie narzucam nikomu moich przekonań ani też nie poniżam z tego powodu.

I gdy widzę, że dyskusja schodzi na taki bojowy tor wolę odsunąć się od niej jak najdalej.

Jestem matką i jako matka chcę dla mojego dziecka wszystko co dobre,
dlatego codziennie podejmuję decyzje, które mają na niego wpływ.
Lubię poznać różne opinie, lubię wiedzieć co i jak robią inne mamy lub też usłyszeć rady od doświadczonych matek, jednak nie chciałabym aby ktoś narzucał mi swoje zdanie lub też poniżał mnie i atakował za to,
 że zdecydowałam iż to będzie dla mojego dziecka lepsze niż coś innego.

Wydaje mi się, że całej tej awanturze o wyższości jednego mleka nad innym,
w całej ostrości ataków i wylewania frustracji w często niecenzuralny sposób,
zapomina się o najważniejszym 
- że każdy ma prawo do swoich własnych wyborów i chodzi mu o dobro dziecka,
a matki, które niby są takie idealne wcale takie nie są i tak samo jak każda osoba czasem popełniają błędy, rzecz nie tyczy się ich dziecka więc powinny zejść trochę z tonu i nikogo nie obrzucać błotem,
 bo ma inne poglądy oraz podejmuje inne decyzje w opiece i wychowaniu swojego dziecka.

Mamusie bądźmy dla siebie miłe i wyrozumiałe,
pozwalajmy na podejmowanie odmiennych decyzji,
bądźmy tolerancyjne mimo iż coś bardzo nam się nie podoba,
a gdy krytykujemy - nie róbmy tego w sposób ostry i wulgarny.


7 komentarzy:

  1. Podpisuje się pod tym, jednak wiesz chyba nie zawsze chodzi tylko o spór.... czasami t po prostu chęć zabłyśnięcia czy jeszcze czegoś innego.... Ach, najważniejsze, żeby nie dać się wciągnąć w tego typu akcje :) szkoda nerwów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to też prawda, że czasem na siłę ktoś chce pokazać że wie lepiej lub też chce być "górą"...

      Usuń
  2. Pięknie to ujęłaś! Podpisuję się całkowicie! :)
    Kiedyś chyba się tak nie mówiło jak teraz. Teraz wszystko na fejsbókach, instagramach i innych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedyś "dobrych rad" udzielały babcie, ciotki i kuzynki oraz znajome co nadal robią, ale raczej nie było takich ostrych ataków jakie można zobaczyć w internecie.

      Usuń
  3. Popieram Twój apel! Warto poznać opinie innych mam i ich zdanie, ale ta napastliwość bardzo mnie drażni. Każda mama sama dokonuje wyborów i to jej sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Podpisuje się rękami i nogami pod postem. Moje doświadczone koleżanki we wszystkim mi chcą doradzać a smoczek taki, a mleko takie, a butla, a podkładów nie masz? o jej . a gdzie pościel? ja nie mogę tego słuchać to nie jest zwykła życzliwość tylko przechwałki i ukazywanie wyższości. szkoda, że nie ma wśród mam oczywiście nie uogólniając takiej serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię poradzić się doświadczonych mam, ale nie lubię narzucania swoich racji czy dawania rad bez proszenia o nie. W moim przypadku zawsze mogę polegać na bratowych i ich rady lubię i cenię a wrecz się dopraszam ich, bo one właśnie radzą a nie narzucają :) znajoma po urodzeniu Szymka od razu dawała rady - kładź na brzuchu, pieluszkuj szeroko itd, na brzuszku nauczyła mnie kłaść bratowa, pieluszkować szeroko nie pieluszkowałam a bioderka zdrowe :)

      Usuń