piątek, 12 września 2014

Torba do szpitala - hity i kity

Postanowiłam zrobić podsumowanie torby do szpitala, ponieważ część zabranych rzeczy w ogóle się nie przydała więc chyba warto zweryfikować to co zabrać.

To co zapakowałam pisze TUTAJ,
swoją drogą zapakowałam torbę na ostatni moment, bo potem trafiłam znów do szpitala, 
wróciłam do domu  na dwa dni - a lekarz spodziewał się, że na dwa tygodnie- po czym pojechałam na porodówkę ;)


Na początku co było bardzo potrzebne i co mi dowoził mąż:
- poduszka z dziurką w środku do siadania - inaczej bym siedziała, karmiła i płakała z bólu.
- woda i sok- strasznie dużo piłam w ciągu dwóch pierwszych dób po porodzie,
- jedzenie - wilczy apetyt włączył się dzień po porodzie i normalnie siedziałam w szafce z jedzeniem,
- ręczniki papierowe - niezastąpione przy toalecie,
- octenisept i tantum rosa - przynosiły ulgę po toalecie,
- szare mydło - może niewygodne do mycia, ale mogłam się nim cała umyć.
- majtki siatkowe i podkłady - podkłady mąż musiał mi dokupować, bo bardzo mocno krwawiłam pierwsze dni i dwie paczki które miałam spakowane wystarczyły mi na 2dni,

A co się nie przydało wcale:
- staniki do karmienia i wkładki laktacyjne - dopiero ostatniego dnia miałam nawał pokarmu i użyłam wkładek a stanik wystarczyłby jeden.
- wystarczyły 3 koszule, porodową nosiłam jeszcze pół dnia, bo mocno krwawiłam i nie było sensu zmieniać, a prysznic brałam dopiero jak mąż przyjechał na wieczorne odwiedziny.
-papier toaletowy - w naszej łazience był pełen zapas, który był uzupełniany, nie to co na ginekologii.
- chusteczki nawilżane do twarzy i nakładki na sedes,
-podkłady duże na łóżko Seni- zużyłam jeden do przewijania maleństwa i jeden do łóżka w późniejszych dniach, po porodzie dostałam podkłady ze szpitala.
- kosmetyki dla maleństwa wcale się nie przydały, tylko krem użyłam na buzię na wyjście ze szpitala.
- podobnie z pieluszkami tetrowymi i flanelową, które szpital zalecał zabrać, a które dostawałam codziennie czyste od położnej, a mały nie ulewał.

Podsumowując wiele rzeczy mi się przydało, ale pewne mogłam wziąć w minimalnej ilości np. podkłady Seni czy jedną koszulę mniej. Ręczniki się przydały - ten po prysznicu po porodzie od razu pojechał do domu do prania. Poza tym pewne rzeczy mogły się przydać np. papier toaletowy, bo gdyby było więcej kobiet na porodówce to zapas szybko znikał.

Ogólnie jestem zadowolona ze swojej torby do szpitala i jej zawartości, bo miałam w zasadzie wszystko co potrzebowałam. Mąż niewiele musiał mi dowozić, choć gdybym wiedziała to poduszkę z dziurką od razu bym spakowała do torby.

12 komentarzy:

  1. A byłaś w szpitalu i pytałaś się co przynieść? czy tak z głowy tę listę robiłaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcześniej leżałam na ginekologii z kolką nerkową i tam na każdej sali, ale też na tablicy przed izbą przyjęć były wydrukowane listy co zaleca szpital zabrać na czas porodu. Parę rzeczy dołożyłam swoich, ale nie dużo.

      Usuń
  2. U mnie z kolei wkładki laktacyjne były potrzebne w dużej ilości. Najważniejsze, że miałaś wszystko, co było niezbędne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie teraz idą w ilościach hurtowych, ostatnio nawet tnę podpaski na pół, bo wkładki przeciekają :P

      Usuń
  3. Bardzo przydatny post dla mnie, właśnie kompletuję wyprawkę. Chciałam zrezygnować z tego kółka do siadania ale chyba jednak zainwestuję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każda kobieta potrzebuje kółka, leżałam z paniami które wcale nie potrzebowały, ale też karmiły piersią na leżąco - u mnie ta opcja się nie sprawdziła i musiałam siedzieć. Jednak pompowane kółko drogie nie jest ;) ja akurat poduszkę dostałam od kuzynki :)

      Usuń
    2. Wlaśnie zależy jak klapnie z karmieniem. Ja też musiałam siedzieć i taka poduszka byłaby wtedy zbawieniem. Może następnym razem :p

      Usuń
  4. Mamy widzę podobne odczucia :) mi również nie przydały się wkładki, bo nawet musiałam rozkręcać laktację, a stanik do karmienia jeden. Nie wiem nawet po co piszą, że "staniki". No i woda! Woda woda woda. Nie tylko że suszy, ale też że trzeba. Dla nas i dla maleństwa:) najgorsze są te pierwsze torby, bo nie do końca wiadomo co się przyda, a co nie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A u mnie odwrotnie, wkładki przydawały się i to w ilości mega :) Ale u mnie nawał pokarmu był już przed porodem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi tez sie baaardzo wkladki przydaly, woda do picia, MEGA podpaski, no i mialam problem z podraznieniami krocza to plyn i zel Lacibios femina sie sprawdzil na tyle, ze nie musialam Octeniseptu stosowac :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja karmiłam na leżąco ale z siedzeniem też nie miałam dużego problemy. Dlatego za drugim razem kółka już nie zabierałam.
    Napisałaś, że wkładki laktacyjne Ci przeciekają. To jakich używasz? Może spróbuj tych od Johnson's baby (w Biedronce za 15,99 chyba). Nigdy mi nie przeciekały...w porównaniu do innych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mogę tylko pozazdrościć karmienia na leżąco, u nas to się nie sprawdziło i w szpitalu karmiłam na siedząco - do tej pory nie umiem małego dostawić na leżąco, ale może jak będzie większy ta sztuka się nam uda :) Wkładki miałam i te tanie z tesco i rossmanna, ale też tommy tippe czy babyOno niby mega chłonne, ale częstotliwość wymiany wkładek i ich cena coraz bardziej skłaniają mnie do wypróbowania wkładek wielorazowych.

      Usuń