poniedziałek, 28 lipca 2014

Jak przetrwać upały w ciąży?

Lato, słońce, plaża...ahhh... to jest to, ale w ciąży skwar, spiekota, duchota i żar z nieba nie jest już taki przyjemny. Choć gdybym miała możliwość spędzić cały dzień w jeziorze to chętnie bym to zrobiła - chłodna woda, lekki wiatr i ja zamoczona w wodzie po pachy z pięknym wielkim kapeluszem na głowie.
Niestety na taki luksus nie mogę sobie pozwolić, a jakoś trzeba przetrwać upały, które teraz nadeszły.



I śmiem twierdzić, że o ile słońce i gorąco nie daje mi się tak we znaki, o tyle duchota i burzowa pogoda już strasznie źle na mnie wpływa. Czytając artykuły jak w ciąży przetrwać upały stwierdziłam, że nic nowego się nie nauczyłam. Wszystko co robiłam do tej pory intuicyjnie zostało powtórzone w tych artykułach.

Aby coś mieć jeszcze z dnia, wstaję wcześnie zanim jeszcze słońce zdąży się rozszaleć. Jutro zaplanowałam badanie krwi i zamierzam udać się na nie na 7 rano, żeby po nim szybko zrobić zakupy i wrócić do domu jeszcze w znośnej temperaturze. I potem pół dnia kręcę się po domu, z czego jakieś 1-2h to moja drzemka w środku dnia, na "świeże" powietrze wychodzę ponownie dopiero po 18 jak już wyjście na słońce nie grozi poparzeniem. [edit: w drugiej ciąży wstaję wcześnie, bo tak wstaje pierworodny, póki nie ma ostrego słońca bawimy się na podwórzu, potem na zadaszonym tarasie - wybawienie. W czasie jego drzemki ogarniam dom - pranie, obiad, sprzątanie- a jak starczy czasu też kładę się na krótką drzemkę. Wychodzimy po 16:00 na taras a od 18:00 znów korzystamy z uroków zabawy na podwórku]

Oprócz tego nie zapominam o nakryciu głowy, kapelusik lub czapka z daszkiem, słońce za mocno razi po oczach, głowa osłonięta przed promieniami i przegrzaniem (lub poparzeniem skóry głowy). Do tego przewiewna koszula i krótkie spodenki (czasem spódniczka lub zwiewna sukienka) - najlepiej z naturalnych materiałów takich, jak cienka bawełna, len czy jedwab. Ogółem lekki ubiór, ale  nie na ramiączka czy bezrękawniki, mi najlepiej w taką pogodę chodzi się w lekkiej koszuli z rękawem 3/4, która chroni mi ramiona przed słońcem i poparzeniem.

Poza tym piję jak kaczka a pocę się jak prosiak, tyle w temacie. Pić trzeba dużo, żeby się nie odwodnić, najlepiej wody lub wody z cytryną, miętą, raczej nie na słodko. Soki są dla mnie za słodkie w taką pogodę i nie potrafię nimi zaspokoić pragnienia. Co do pocenia - jestem w ciąży, nic na to nie poradzę. Ponadto pocenie się to naturalny odruch obronny organizmu przed przegrzaniem więc nie powinno się go zbyt intensywnie blokować. Po prostu używam zwykłego antyperspirantu, żeby zniwelować ewentualny nieprzyjemny zapach i staram się odświeżać w ciągu dnia zimną wodą czyli myję twarz, szyję i dekolt. Ogółem w tej kwestii pozwalam naturze działać.

W ciągu dnia jem małe posiłki i często składają się one z owoców lub warzyw, na bardziej konkretne jedzenie przychodzi ochota dopiero późnym popołudniem. Zdecydowanie w ciągu dnia mam ochotę na owoce, co procentuje brakiem ochoty na słodycze.

No co tu jeszcze robię aby przetrwać te upały? Sama nie wiem co można jeszcze robić, staram się nie przejmować nimi, bo wiadomo, że przetrwać je muszę. Nie spędzam całych dni w czterech ścianach, bo bym chyba oszalała, ale też nie wychodzę na słońce w kulminacyjnym czasie czyli od 11 do 17. [edit: nie mogę spędzić całego dnia w domu, bo synek nie pozwala mi na to, ale nadal nie wychodzimy na słońce od 11:30 do 17:00]

Jest coś czego nie robię i można by było mnie okrzyczeć za to, ale cóż skleroza moja siostra, że nie stosuję kremów z filtrami, choć powinno się. Ogółem nie lubię się smarować mazidłami, staram się unikać słońca, a moja skóra ogólnie źle reaguje na kremy z filtrami. Twarz myję tyle razy dziennie, że chyba tubka kremu na tydzień byłoby mało, a ja byłabym totalnie zakroszczona - a i tak już jestem. Poza tym wysmarowana kremem z filtrem oraz spocona czułabym się zwyczajnie brudna i tłusta.
 Poza tym na dwór noszę ubrania głównie z rękawem 3/4 i długie przewiewne spodnie, więc moja skóra nie jest mocno odsłonięta.To trochę mnie usprawiedliwia, oczywiście gdybym miała spędzić czas na słońcu, to pewnie taki krem bym używała. ale na razie chowam się w cieniu i nie czuję potrzeby by smarować się kremami. [edit: w drugiej ciąży smaruję synka przed wyjściem na dwór więc od razu i sama smaruje się kremem z filtrem dla dzieci i skleroza już nie przeszkadza].

I jest coś z czego w sumie się cieszę znosząc dzielnie te upały, że rodzę we wrześniu, bo nie wiem jakbym przetrwała z takim maleństwem teraz. Wiem, że wiele osób musiało zmierzyć się z upałami podczas porodu lub z malutkim niemowlakiem, ja jednak chyba wolę mniej ekstremalne temperatury na poród i pierwszy miesiąc z dzieckiem. [edit: pierworodnego urodziłam w sierpniu i nie było tak źle. Drugie maleństwo ma urodzić się w listopadzie i wcale lepiej nie znoszę upałów niż w pierwszej ciąży, a nawet gorzej doskwierają mi upały i duchota.]

***

Ciekawa jestem jakie są Wasze sposoby na przetrwanie upałów? 


4 komentarze:

  1. Faktycznie upały nie są po naszej stronie;) A z tych wszystkich poradników "jak przetrwać upały w ciąży" jak wspomniałaś, niewiele więcej się dowiemy, niż tyle co wiemy :) Ja mam o tyle dobrze, że mam dużasty wiatrak w mieszkaniu, więc mogę zaznać trochę sztucznego wiatru :P No i zazdroszczę, że rodzisz we wrześniu, ja mam termin na połowę października, chyba się nie doczekam;)

    OdpowiedzUsuń
  2. u mnie sasiadka za plotem rodzi na dniach i juz doczekac sie nie moze :) ale chyba hormony dzialaja i temp nien straszna bo dzis kopala grzadki w ogrodku zeby wywolac porod bo cos Malenstwo sie nie spieszy :) ja sie ciesze ze w maju rodzilam w upalu juz nie mialam takiego maulucha i moglam wystawiac na cale dnie nago w wozku. W sumie chyba kazdy miesiac ma plusy i minusy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. oj pamiętam, ciężko jest z brzuchatkom w upale, ale dasz radę. Ja rodziłam w grudniu i wakacje jakoś w miare lekko przetrwałam

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooj tak woda z cytryną ^^ upały są ciężkie dla "normalnych" ludzi :p a co dopiero dla nas. Jak mówisz najlepiej ogarnąć wszystko przed południem, a spacerować już wieczorem :) ja rodzę połową sierpnia, mam nadzieję, że choć u mnie upaly przystopują.

    OdpowiedzUsuń