sobota, 4 stycznia 2014

Styczeń...

Początek roku zaczął się bardzo pracowicie i dość zaskakująco dla nas, ale cóż tak bywa :)

Muszę na dniach dokończyć pisanie pracy zaliczeniowej i nauczyć się na zaliczenie.
Następny weekend będzie imprezowo-zaliczeniowy, dlatego muszę zebrać się w garść i wszystko ogarnąć do czwartku.
Potem szykowanie kiecki, wyjazd, zjazd, impreza u chrześniaka i znów zjazd razem z zaliczeniem na 8.00 :)

Na razie jednak mam już wolny wieczór,
mąż pojechał na trening a ja maluję sobie pazurki na niebiesko,
ot tak dla zabawy :)

A oto efekt wczorajszej i dzisiejszej pracy męża i ojca:

Nasz aneks kuchenny :) 
meble odziedziczone, ale w dobrym stanie więc cieszymy się, że mogliśmy zaoszczędzić.
Obecnie stoi na blacie doniczka z kaktusem, ale na wiosnę chcę zamienić ją na doniczkę z miętą, bo bardzo lubię napój ze świeżej mięty :)
Została jeszcze lampa do przymocowania na suficie, ale to już w następnym tygodniu.

I takim o sposobem powoli nasze mieszkanko nabiera kształtów i przestaje być tylko pięterkiem u rodziców.

Miłej soboty!

1 komentarz:

  1. ja też mam pracowity początek roku:)
    3maj się dzielnie♥

    obserwuje i zapraszam do nas:
    http://oliwkowy-swiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń