piątek, 8 listopada 2013

Naturalne metody planowania rodziny

Pisząc w pierwszym poście o przygotowaniach do ciąży wspomniałam o mierzeniu temperatury i naturalnych metodach planowania rodziny.

Nie będę się rozpisywać na czym one polegają, jakie są ich plusy i minusy ogółem, bo nie o to chodzi. Te wiadomości każdy znajdzie sobie przy niezawodnej pomocy Wujka Google.
Chciałabym przedstawić Wam moją historię z NMPR.

Pierwszy raz o tych metodach usłyszałam na lekcjach religii w ramach nauk przedmałżeńskich, ale wtedy nie zastanowiłam się nad tym, bo ani nie miałam chłopaka ani te sprawy mnie nie dotyczyły ani nie interesowały zbyt szczególnie, bo byłam zdania, że jak przyjdzie czas to się douczę w tym kierunku. Dla mnie wtedy antykoncepcja i planowanie rodziny nie były ważne, bo myślałam o maturze, studiach i o tym by w ogóle mieć chłopaka :)

Bliżej o NMPR dowiedziałam się od bratowej, która po ślubie z moim bratem bardzo dokładnie mi wytłumaczyła na czym owe metody polegają. Dała mi podręcznik do przeczytania i powiedziała, jakie są plusy dla kobiety, dla związku właśnie dzięki tym metodom.

Pamiętać trzeba, że owe metody nie są dla każdego i nie można ich nazywać metodami antykoncepcyjnymi.
Co mnie przekonało do wypróbowania tych metod?
Argument, że lepiej poznam swoje ciało, będę widziała czy coś złego się nie dzieje.
W moim przypadku za tymi metodami było tez regularne miesiączkowanie, co sprzyja stosowaniu NMPR oraz mój chłopak.

Kiedy już teorię opanowałam, zaczęłam praktykę. Zdecydowałam się na metodę termiczno-objawową, choć nie opanowałam rozpoznania szyjki macicy, tylko postawiłam na obserwację śluzu i ciała.
Moje początki były dość śmieszne, bo kazałam mojemu mężczyźnie co rano puszczać mi sygnał, bym nie zapomniała zmierzyć temperaturę, często na początku przysypiałam z termometrem (rtęciowym owulacyjnym) i złościłam się, że znów nie mam pomiaru.
Patrząc na swój zeszyt z wykresami to pierwsze dwa miesiące były pełne dziur.
Potem kupiłam sobie termometr elektryczny i wypracowałam również przyzwyczajenie pobudki o tej samej porze, pomiaru temperatury i często zaśnięcia. Zdarzało mi się, ze zasypiałam z termometrem jak nie usłyszałam dźwięku końca pomiaru, ale już nie martwiłam się tym, bo ten elektryczny ma wbudowaną pamięć ostatniego pomiaru. Ponadto służy mi on do dziś i jestem z niego bardzo zadowolona :)
Dla mnie ta metoda była stosowana nie jako antykoncepcja lecz jako doświadczenie i wyzwanie lepszego poznania siebie.

Temperaturę mierzyłam prawie 1,5roku , później tylko do niej wracałam na parę miesięcy, bo tryb życia studentki dwóch kierunków dziennych nie sprzyjał pamiętaniu o zmierzeniu temperatury.

Co dało mi to 1,5roku?
Myślę, że dużo.

Poznałam swoje ciało,
wiedziałam kiedy nadchodzi choroba,
to samo było z infekcjami, dzięki czemu mogłam szybko zadziałać.
Wiedziałam, że nie muszę się martwić bólem jajnika, bo właśnie zbliżała mi się owulacja,
podobnie byłam przygotowana na okres.
Zaczęłam zwracać uwagę na sygnały jakie wysyła moje ciało i ta wiedza do tej pory procentuje.
przekonałam się, że metoda kalendarzyka to bujda na resorach, bo w moim przypadku cykl trwa od 31 do 36dni a owulacja jest na 10-12 dni przed okresem, a nie jak standard przyjmuje około 14dnia cyklu, łatwo spojrzeć, że z stosując tylko tą metodę jako antykoncepcję szybko byśmy doczekali się potomstwa. Aczkolwiek jak już wspomniałam NMPR to metoda planowania rodziny a nie antykoncepcja.


Ostatnimi czasy właśnie w związku z decyzją o dziecku wróciłam do pomiaru temperatury, by wiedzieć, że z moim cyklem jest wszystko ok.
I znowu jest trudność porannego mierzenia, ale już powoli wdrażam się.
Wiem, że jeszcze za wcześnie na to bym zaszła w ciążę, ale mam nadzieję, że w odpowiednim czasie nam się uda. Plus jest jeszcze taki, że powinnam bez robienia testu wiedzieć że się udało :)


Nie twierdzę, że jest to metoda dla każdej osoby, nie twierdzę też, że nie ma ona minusów, jednak jeśli ktoś chce poznać swoje ciało, to w którym momencie cyklu ma owulację, czy wydzielina jest prawidłowa i czy powtarzający się ból w podbrzuszu oznacza chorobę czy po prostu owulację to zachęcam do niej i do wytrwałości, bo dopiero po pół roku można powiedzieć coś więcej, a po swoim doświadczeniu wiem, że rok to idealny okres aby dobrze się poznać i nauczyć słuchania tego co sygnalizuje nasz organizm.

I na koniec jeszcze raz zaznaczę, że jak sama nazwa mówi: Naturalne Metody Planowania Rodziny są metodami planowania rodziny a nie metodą antykoncepcyjną. I jak wiadomo powszechnie żadna metoda antykoncepcyjna ani planowania rodziny czy "naturalna antykoncepcja" jak czasem słyszy się o NMPR, nie jest w 100% idealna, każda ma swoje plusy i minusy, każda ma swoich zwolenników i przeciwników, osobiście gdy nie chciałam zajść w ciążę nie polegałam tylko na metodzie objawowo-termicznej, owszem znajomość siebie i swojego cyklu była pomocna, ale zawsze była inna antykoncepcja.

A teraz zostaje nam działać w odpowiednim czasie i czekać na efekt. Zobaczymy czy faktycznie dzięki tej znajomości siebie uda nam się szybko zbroić dzidziusia :)

1 komentarz:

  1. Ale wszystko dokładnie opisałaś :) I dokładnie, popieram to co mówisz, nie jest to antykoncepcja. Trzymam kciuki żebyście szybko cos "zbroili" :)

    OdpowiedzUsuń