poniedziałek, 23 maja 2016

Halo, to ja... i nasze Nowe Życie

Zniknęłam. Zniknęłam z internetu na długi czas. Właściwie na dwa miesiące. Dwa miesiące temu wylogowałam się i skupiłam się na rzeczywistości. Internet został odrzucony i służył głównie płaceniu rachunków oraz sporadycznym zakupom. Jaki był tego powód? Bardzo prosty - Życie tego wymagało - i zabrakło mi czasu.


poniedziałek, 21 marca 2016

Moment z Monte

Niedawno zaskoczyła mnie informacja o nowej kampanii oraz o moim uczestnictwie w niej jako ambasadorki. Cóż to była za pyszna kampania. Bliscy byli bardzo zadowoleni gdy w naszej lodówce pojawiło się tyle pysznych, mlecznych deserów Monte z dodatkami.



Ostatnie trzy tygodnie monte z dodatkami było stałym dodatkiem do kawy. Częstowałam tym domowników, gości i nie tylko. Jedliśmy wspólnie, piliśmy kawę... to był nasz moment z monte. Niestety nie utrwaliłam zbyt wielu momentów, aparat był nie po drodze a telefon niestety odmawia współpracy od jakiegoś czasu. Mimo wszystko naprawdę to był pyszny czas. 

Deser z dodatkami monte to możliwość wyboru ośmiu niebanalnych połączeń. Nam najbardziej przypadł do gustu dodatek crunchy oraz herbatniki. Niestety nie wypróbowałam wszystkich wariantów, bo nie były dostępne w sklepach w mojej miejscowości. 

Nie będę powielać informacji o produkcie, gdyż można ją bez problemu znaleźć. Jeśli chodzi o mnie to deser jest słodki, dlatego najczęściej stanowił dodatek do gorzkiej kawy. Jako opcja na drugie śniadanie czy podwieczorek u mnie odpada. Raczej nie jest to deser, który chciałabym mieć codziennie w lodówce, ponieważ jest kaloryczny i niestety mimo kilku wariantów smakowych zdążył mi się znudzić. Wracając do słodkości - niestety w składzie produktu znajduje się syrop glukozowo-fruktozowy, przez co raczej nie powinien trafiać do brzuszka najmłodszych domowników. Ja sama też nie bardzo lubię ten dodatek. Słyszałam opinie, że deser jest dla niektórych za słodki - i coś w tym jest. 
Cena detaliczna to najczęściej rekomendowane 2,49 zł jednak znalazłam też ceny 2,69 zł. Niższych nie spotkałam. 

Ogółem lubię desery monte, a monte z dodatkami daje możliwość wyboru na co ma się ochotę. To tak jak z  jogurtami fantazja. Połączenia są bardzo trafione i ciekawe, deser jest smaczny, można go podać do kawy gdy odwiedzi nas niespodziewany gość lub w pracy gdy ma się ochotę na coś pysznego. Myślę, że cena mogłaby być nieco niższa, ale obecna też nie jest jakaś zaporowa. Osobiście na pewno spróbuję smaków, których nie miałam, jednak deserki nie będą stałym punktem na mojej liście zakupów.  Ze swojej strony mogę polecić monte z dodatkami. Na pewno różnorodność dodatków i ich połączenia z pysznym, kremowym deserem Was nie zawiedzie. 

poniedziałek, 14 marca 2016

Osiemnaście miesięcy pełne miłości

Trudno mi w to uwierzyć, ale to już półtora roku. Nie wiem kiedy to minęło. Pamiętam jeszcze poród, kolki, roczek, wakacje we Włoszech... A tu mój mały Bąbelek jest już całkiem sporym chłopcem, bo już nie umiem określić go jako bobasa.


środa, 17 lutego 2016

Manicure hybrydowy - moje początki z lakierami hybrydowymi

O manicure hybrydowym usłyszałam pierwszy raz na weselu od mojej kuzynki, które robiła je regularnie od dłuższego czasu. Pomyślałam wtedy, że to idealne rozwiązanie dla zapracowanych mam, takich jak ona. Potem o temacie zapomniałam, bo dobry lakier trzymał na moich paznokciach długo. Dopiero jak zostałam mamą przypomniałam sobie o hybrydach.

Źródło: pixabay.com 

środa, 10 lutego 2016

6 pomysłów na walentynki last minute

Patrzę w kalendarz i oczom nie wierzę, jak to już 10 luty? Ktoś mi zabrał z życia tydzień. Faktycznie widać, że niedługo dzień świętego Walentego, bo jakoś tak czerwono zrobiło się w sklepach i wszędzie pełno tych serc, amorków oraz innych słodkich gadżetów. Spotykam na spacerze koleżankę, rozmawiamy i pada to pytanie: 

"Co masz dla swojego faceta na walentynki?"    I nastaje długa cisza...


"...yyyy  jeszcze nic, w zasadzie nawet nie wiem, muszę pomyśleć, może bokserki?"

środa, 3 lutego 2016

Mamo, dbaj o siebie!

My, kobiety tak mamy, że często o sobie zapominamy i załatwiając kilkaset ważnych spraw nie starcza nam czasu dla siebie. I tak często mówimy muszę zrobić to i jeszcze tamto. Powinnam w końcu się umówić na kontrolę, na badania, do kosmetyczki i tego nie robimy.

środa, 27 stycznia 2016

Z cyklu przeczytane: Beata Pawlikowska W dżungli życia, Teoria bezwzględności

Przygodę z książkami Beaty Pawlikowskiej zaczęłam będąc w ciąży. W ramach wymiany książkowej trafiła w moje ręce jej książka podróżnicza Ryby śpiewają w Ukajali. Wcześniej autorkę znałam z audycji radiowych. 
opinia recenzje książki pawlikowskiej

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Nowy cykl na blogu: Przeczytane

Przy okazji postanowienia o rozwoju osobistym w tym roku, zdałam sobie sprawę, że zaniedbałam swoją pasję. Pasję, którą ma wiele osób, ale jakże przyjemna to rzecz. 
Moją pasją od najmłodszych lat było czytanie. Tak, kocham czytać. Uwielbiam zatracać się w akcji książki, utożsamiać z bohaterami i przeżywać ich przygodny jak własne.